Honda Civic 1.8 i-VTEC Executive sedan - test

Środa, 3 października 2012 (09:39)

Wraz z nowym Civikiem hatchback, zadebiutował także sedan IX generacji. W stosunku do poprzednika zmienił się niewiele - przeszedł gruntowny lifting.

Honda Civic znana jest z tego, że z generacji na generację wygląda zupełnie inaczej. Jednak najnowsza, dziewiąta - jest liftingiem obejmującym nadwozie i większość wnętrza. Podstawowe założenia, takie jak dwudzielna tablica przyrządów z centralnym obrotomierzem i cyfrowym prędkościomierzem, pozostały niezmienione.

Nadal także sedan i hatchback są dwoma różnymi samochodami: ten pierwszy ma wielowahaczowe zawieszenie tylne i powstaje w Turcji oraz nie będzie raczej dostępny z dieslem. Ten drugi - pochodzi z Anglii, ma prostą belkę skrętną, a pod jego maską wkrótce zadebiutuje wysokoprężny silnik 1.6.

Złagodzenie linii

Sedan IX generacji ma złagodzone w stosunku do poprzednika linie i najbardziej przypomina mniejszego w gamie Hondy sedana City. Japoński producent celuje więc w konserwatywnych nabywców, dla których stonowana stylizacja jest zaletą. Znacznie więcej ekstrawagancji prezentuje tablica przyrządów, jednak jest to "szaleństwo" doskonale już znane, do którego odbiorcy zdążyli się przyzwyczaić.

Największa zmiana to powiększenie szerokiego wyświetlacza nad obrotomierzem i dodanie tam 5-calowego ekranu. Tam pojawiają się informacje z komputera pokładowego oraz obraz z kamery cofania, która jest dostępna tylko w testowanej, najbogatszej odmianie Executive. Usprawniono sterowanie funkcjami pojazdu z kierownicy, gdzie pojawiły się okrągłe, wielofunkcyjne przyciski oraz dodano tryb jazdy ekonomicznej "ECON". Niestety, nie wszystkie zmiany wyszły Civikowi na dobre: pokrętło na konsoli środkowej jest nieestetyczne, podobnie jak plastik wokół dźwigni zmiany biegów. Sama dźwignia pracuje nadzwyczaj płynnie i precyzyjnie.

Benzynowy i tyle
Oferta ogranicza się do jednego silnika (1.8 142 KM) i trzech wersji wyposażenia. Benzynowa jednostka została nieznacznie przekonstruowana pod kątem niższego zużycia paliwa i emisji szkodliwych związków. Zaskakuje przede wszystkim elastycznością i dobrymi osiągami. Nawet przy 60 km/h na 6. biegu przyspieszenie nie wymaga redukcji biegu, a wyprzedzanie to czysta przyjemność.

Fabryczna wartość zużycia paliwa w mieście na poziomie 8,8 l/100 km pokrywa się z rzeczywistością, natomiast z pewnością nie da się zejść na trasie do obiecywanych 5,6 l/100 km - potrzeba o ok. litr więcej. Na uwagę zasługuje to, że Hondzie udaje się połączyć dobre przyspieszenie i nieduże spalanie bez tak modnych rozwiązań jak bezpośredni wtrysk paliwa, turbo czy kompresor. Brak rozbudowanego osprzętu dobrze wróży trwałości Civica.

I drogi, i tani
Testowana odmiana Civica kosztuje 79 900 zł i ma w wyposażeniu wiele elektronicznych gadżetów oraz komplet elementów podnoszących bezpieczeństwo. Można dokupić tylko jedną opcję: pakiet obejmujący dostęp bezkluczykowy, okno dachowe i Bluetooth.

Cenowo Civic prezentuje średni poziom - jest o ok. 6 tys. zł droższy niż Mitsubishi Lancer, ale o ponad 10 tys. zł tańszy od Mazdy 3 sedan i o 5 tys. zł tańszy od Corolli (jeśli mowa o najbogatszych odmianach). Choć Civicowi nie da się wiele zarzucić w kwestii komfortu, przestronności czy wyposażenia, to gusta klientów zmieniły się na tyle, że jako tradycyjny, zachowawczy sedan ma na rynku utrudnione zadanie.

Tymon Grabowski

Honda Civic z 1,6-litrowym turbodieslem - ZDJĘCIE

Motor

Podziel się