Mitsubishi Lancer Sportback 1.8 Invite - test

Poniedziałek, 4 stycznia 2010 (15:20)

Kompaktowy Lancer Sportback to najpopularniejszy model Mitsubishi w Polsce.

Sprawdziliśmy dwie wersje wyposażeniowe Sportbacka z silnikiem 1.8 w opcji wyposażenia Invite i Instyle Navi. Invite to opcja "druga od dołu" w gamie Lancera - poniżej znajduje się już tylko podstawowa odmiana Inform. Do standardu Invite należą m.in. automatyczna klimatyzacja, tempomat, wielofunkcyjna kierownica i czujnik deszczu, jednak jest on zbyt wrażliwy.

Invite mniej trzęsie
Jazda jest komfortowa, ale zauważalnie przyjemniej po wyboistej drodze jedzie uboższa wersja Invite. Nic dziwnego - 16-calowe alufelgi i opony o wyższym profilu mniej przenoszą wstrząsy na wybojach niż seryjne w Instyle "osiemnastki". Te drugie są wprawdzie wyglądają znacznie atrakcyjniej, ale obawialibyśmy się o ich kondycję w starciu z wyrwami w drodze.

Tablica przyrządów jest doskonale rozplanowana. Pokryte skórą kierownica i gałka zmiany biegów są miłe w dotyku. W wersji Invite silnik uruchamia się tradycyjnym kluczykiem z metalowym grotem. Większość kierowców przyzwyczajona jest do tego rozwiązania i nie widzi potrzeby go zmieniać. Jednak już odmiana Instyle Navi ma system bezkluczykowy. Kiedy podchodzimy do auta, wystarczy pociągnąć za klamkę. Aby je zamknąć, należy nacisnąć gumowy przycisk przy klamce, a żeby uruchomić silnik - i tak musimy obrócić plastikową nakładkę na stacyjkę przy kierownicy.

Silnik o mocy 143 KM doskonale wyciszono na biegu jałowym. Zdecydowanie głośniejszy jest dopiero przy ok. 3500 obr./min, ale wtedy w Lancera wstępuje "drugie życie". Spalanie? Spore: po 100 km w mieście ze zbiornika znika 11 l paliwa, a w trasie (przy średniej prędkości 80 km/h) - 8,5 l. Za to skrzynia biegów pracuje doskonale: umieszczony w idealnym miejscu lewarek precyzyjnie trafia we właściwe przełożenie. Przydałby się tylko 6. bieg, bo już przy 110 km/h robi się głośno.

W części bagażowej znajdziemy praktyczną, podwójną podłogę oraz bajecznie łatwy system składania siedzeń. Wystarczy pociągnąć za klamkę umieszczoną w bagażniku i oparcie samo się kładzie. Konkurenci mają od kogo się uczyć.

Wybieramy tańszą wersję
Polecamy Lancera Invite: to na wskroś nowoczesny i dopracowany samochód, który został ubrany w tradycyjne "opakowanie". Z pewnością spodoba się bardziej konserwatywnym kierowcom. Z kolei model Instyle Navi ucieszy fanów technologicznych nowinek. Jeśli brać pod uwagę kryterium stosunku ceny do otrzymanej wartości, wolelibyśmy Lancera Invite, bo Instyle jest za drogi. Tak samo jak my, wybierają także klienci: z 2600 sztuk Sportbacków sprzedanych w Polsce, 80 proc. to wersja Invite.

Krok w stronę segmentu premium
Luksusowy i oryginalny kompakt? Mitsubishi proponuje Lancera Instyle Navi. W standardzie mamy tu nagłośnienie Rockford Fosgate (doskonałe) oraz odtwarzacz CD i DVD z twardym dyskiem, wejściem wideo i nawigacją. Inne dodatki to dostęp bezkluczykowy, skórzane fotele z podgrzewaniem, reflektory ksenonowe i czujniki parkowania. Niestety dopłata do Invite wynosi ponad 21 tys. zł, windując cenę do 85 190 zł. To dużo, dlatego Instyle wybiera tylko 4 proc. klientów.

Plusy:
bogate wyposażenie już w wersji Invite, rozsądnie skalkulowana cena, produkcja w Japonii, doskonała ergonomia wnętrza

Minusy:
za wysokie spalanie, mało miejsca na tylnej kanapie, bardzo wysoka dopłata do wersji Instyle, słaba widoczność przez tylną szybę

Tymon Grabowski


Motor

Podziel się