Abarth 500 esseesse - test

Poniedziałek, 2 stycznia 2012 (15:17)

Integralnym elementem zestawu „esseesse” jest gwarancja, że przy pokonywaniu każdego zakrętu na twarzach osób jadących Abarthem pojawi się szeroki uśmiech.

Włoskie Mini Cooper JCW. Tak Anglicy określają Abartha 500 wyposażonego w tuningowy pakiet „esseesse” (SS), który obejmuje m.in. zwiększenie maksymalnej mocy i momentu oraz mocniejsze hamulce i poprawione zawieszenie. I mają Anglicy rację. Jest to najostrzejszy mały włoski samochód z obecnie produkowanych. Jest to też świetny dowód na to, jak niewiele trzeba, żeby z dobrego samochodu zrobić znakomity. Pieniądze wydane na zakup tego pakietu są najlepszą inwestycją w radość z jazdy, jaką można sobie wyobrazić. Być może istnieją inne małe sportowe samochody, które są lepiej wykonane, szybsze lub lepiej się prowadzą, ale żaden z nich nie daje tak wiele przyjemności z jazdy za taką cenę. Pod tym względem Abarth 500 esseesse jest absolutnie nie do pokonania. Nie mogą mu się równać ani Mini Cooper JCW, ani Renault Clio Sport. 

Źródłem tej radości jest przede wszystkim niezwykle spontanicznie reagująca na dodanie gazu jednostka napędowa 1.4 z turbosprężarką. Na nic zdałyby się jednak starania producenta, by dodać silnikowi koni i niutonometrów, gdyby nie poprawione zawieszenie i elektroniczny system TTC. To dzięki nim możliwe jest efektywne przenoszenie mocy nawet na śliskich nawierzchniach i w zakrętach. To właśnie jazda w zakrętach dostarcza najciekawszych wrażeń. Abarth potrafi pokonywać je z zaskakująco dużymi prędkościami, niewiele się przechylając i nie tracąc trakcji, czym wprawia w osłupienie nie tylko pasażerów, ale potrafi zaskoczyć nawet samego kierowcę.

O odpowiednią oprawę wszelkich atrakcji dba układ wydechowy z czterema (!) końcówkami, z których wydobywa się basowe pomrukiwanie, przywodzące na myśl znacznie większe i mocniejsze auta. Mimo sztywniejszego zawieszenia i 17-calowych obręczy praw fizyki nie da się ominąć. Małe rozstawy osi i kół robią swoje. O ile na równych nawierzchniach możliwości Abartha wydają się być praktycznie nieograniczone, to na drogach o złej jakości koła szybko tracą kontakt z nawierzchnią, do gry wkracza ESP i pojawiają się kłopoty z przenoszeniem napędu, a nawet z hamowaniem.

Nie zmienia to faktu, że Abarth nie ma sobie równych, jeśli chodzi o gwarancję uśmiechu. Przynajmniej w swojej klasie, a i dużo większe i droższe samochody sportowe nie dadzą tyle radości z jazdy, co Abarth 500 z pakietem „esseesse”.

Krzysztof Burmajster

Motor

Podziel się