Używany Opel Meriva (2002-2010)

Sobota, 6 października 2012 (07:37)

Sztuką jest tak zorganizować przestrzeń w małym aucie, aby była jak najbardziej praktyczna. Udało się to w Oplu Merivie.

Opel był pierwszym z europejskich producentów, który do swojej gamy dodał mikrovana bazującego na samochodzie miejskim (w tym przypadku była to Corsa C). Wprawdzie w Japonii takie auta popularne były od lat 70., ale w Europie wysyp ich popularności nastąpił dopiero w ostatnich latach (np. Renault Modus, Citroen C3 Picasso, a ostatnio - Ford B-Max).

Chociaż Meriva bazuje na Corsie, wnętrze jest całkowicie inne. Rozwiązania w nim użyte Opel nazywa FlexSpace (Flexibility+Space, połączenie słów "elastyczność" i "przestrzeń"). Tylna kanapa jest dzielona na trzy - środkowa część jest znacznie węższa. Można w ogóle ją złożyć i przekształcić Merivę w pojazd 4-osobowy, w dodatku dwa fotele tylne przesuwają się nie tylko do przodu i do tyłu, ale także na boki. I to nie koniec - wszystkie siedzenia 2. rzędu można schować w podłogę i uzyskać całkowicie płaską przestrzeń bagażową. Jak na tak małe auto, możliwości aranżacji są wręcz ogromne, co stanowi jeden z najmocniejszych punktów Merivy. Bagażnik o pojemności 350 litrów łatwo jest powiększyć do 1410 l. Pod względem przestronności i praktyczności Meriva może nawet konkurować z większym przecież (kompaktowym) Renault Scenikiem, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, że w Scenicu nie da się złożyć foteli na płasko - trzeba je wymontować.

Jednobryłowe nadwozie ma też swoje minusy. Widoczność na boki z miejsca kierowcy jest słaba i gdy skręcamy w lewo, trzeba bardzo uważać, żeby o nic nie zawadzić (zdarzały się nawet przypadki potrąceń pieszych).

Dziwne braki
W Polsce oferowano Merivę w trzech wersjach wyposażenia: Essentia (tylko 2 airbagi), Enjoy ("elektryka" szyb, składany fotel pasażera) i Cosmo. Większość dodatków, łącznie z klimatyzacją wymagała dopłaty, a początkowe egzemplarze nie miały nawet regulacji wysokości kierownicy. Płatną opcją była także półautomatyczna skrzynia Easytronic, ale na szczęście Merivy z tym wyposażeniem to rzadkość na rynku wtórnym - Easytronic działa powoli, dochodzi w nim także do uszkodzeń silniczków sterujących.

Samochody po liftingu - zwłaszcza te sprowadzone - bywają wyposażone bardzo bogato. Czujniki parkowania, nawigacja, a nawet ogrzewanie postojowe to elementy, na które łatwo trafić w nowszych pojazdach.

I właśnie Merivy po liftingu są najbardziej godne polecenia. We wcześniejszych samochodach sporo było wpadek. Odradzić wypada zwłaszcza silnik 1.8 o mocy 125 KM. Zużywa dużo benzyny i... oleju silnikowego, na co niewiele da się zaradzić. Podobne problemy sprawia jednostka 8-zaworowa o pojemności 1,6 l (wycofana już w 2005 r.). W tej sytuacji najbardziej godną polecenia jednostką benzynową jest 1.4 16V Twinport. Większość klientów interesuje się dieslami, ale żaden z silników wysokoprężnych Merivy nie wyróżnia się szczególnie. Z początku jedynym dieslem był 1.7 DTI - konstrukcja Isuzu z pompą wtryskową i bezpośrednim wtryskiem paliwa. Po liftingu wprowadzono silniki typu common rail o pojemności 1.7 i 1.3. Ten drugi to znana doskonale wspólna konstrukcja Fiata i GM, napędzająca dziesiątki różnych modeli. Najmniejszy diesel i najmniejszy silnik benzynowy mają łańcuch rozrządu, reszta silników - pasek, który trzeba wymieniać maksymalnie co 90-100 tys. km.

Co z tą niezawodnością?
Opinie na temat Merivy są bardzo podzielone. Użytkownicy samochodów sprzed liftingu dość często przeklinają drobne (lub nawet poważne) awarie elektryki, łomoczące wnętrze i problemy z silnikami, takie jak przepalone moduły ECU, zapchane zawory recyrkulacji spalin EGR
i usterki pomp wysokiego ciśnienia w silnikach 1.7 CDTI. Im Meriva nowsza - tym usterek jest mniej. Sprawdza się więc stara zasada, że pod kątem niezawodności najlepiej kupować egzemplarz wytworzony blisko końca cyklu produkcyjnego. Duże problemy sprawiają filtry cząstek stałych w dieslach 1.3 i 1.7 (tylko 125 KM) - przez rozrzedzanie oleju paliwem niebezpiecznie rośnie jego poziom i trzeba go bardzo często wymieniać.

Meriva nie należy do szczególnie kosztownych samochodów, choć regułą jest, że minivany są droższe od aut, na których bazują. Można kupić Merivę za 16 tys. zł, ale będzie to egzemplarz sprzed liftingu, trudno więc go polecać. Realistyczna kwota, którą trzeba przeznaczyć na poliftingową Merivę to 20 tys. zł. W tej cenie można trafić na samochód bogato wyposażony, trudniej jednak znaleźć auto z polskiego salonu. Dominują oferty "sprowadzone, do opłat".

Podsumowanie
Mechanicznie i jakościowo Meriva prezentuje przeciętny poziom, jest jednak ponadprzeciętnie praktyczna jeśli chodzi o wnętrze. Można nawet powiedzieć, że w dziedzinie aranżacji kabiny jest najlepsza w swojej klasie. Samochody po liftingu są bardziej dopracowane, jednak wysoka awaryjność początkowych egzemplarzy kosztowała Merivę utratę dwóch gwiazdek.

Opel Meriva: historia modelu
2003: debiut Merivy. Auto bazuje częściowo na Corsie (przednie zawieszenie), częściowo na Zafirze (zawieszenie tylne).
2005: lifting, w gamie wersja OPC, nowe silniki, w tym diesel od Fiata (1.3 CDTI).
2006: diesel 1.7 CDTI 125 KM (niedostępny w Polsce).
2010: prezentacja Merivy B.

Opel Meriva: typowe usterki i problemy

  • Usterki zaworu SCV w silniku 1.7 CDTI. Zawór odpowiada (w uproszczeniu) za regulację wolnych obrotów.
  • Przepalające się moduły sterujące ECU ? cena nowego to nawet 3000 zł.
  • Zapchane zawory EGR.
  • Duże zużycie oleju w silnikach 1.8 i 1.6 8V. Niestety, nie da się go skutecznie zwalczyć.
  • Rdza - na szczęście, na razie problem nie jest poważny.

Opel Meriva: warto poszukać

  • Merivy po liftingu z benzynowym silnikiem Twinport. To propozycja najtańsza w eksploatacji.
  • 100-konnego diesla bez filtra cząstek stałych.
  • Merivy w wersji Cosmo, jest najlepiej wyposażona.

Opel Meriva: tego unikaj

  • Odmiany 1.8 - dużo pali, zużywa olej i nie ma na to skutecznej rady.
  • Wersji 1.3 CDTI - słabe osiągi, bywa awaryjna.
  • Odmiany Essentia z początku produkcji. Brak jej nawet regulacji kierownicy.

Tymon Grabowski

Motor

Podziel się