Komu służył PAX?

Czwartek, 28 listopada 2013 (14:51)

Stowarzyszenie PAX było jedną z organizacji katolików świeckich w PRL, której działalność trudno jednoznacznie ocenić. Również twórca i długoletni przywódca tej organizacji Bolesław Piasecki jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci działających w międzywojennej i powojennej Polsce.

Chociaż formalnie Stowarzyszenie PAX zarejestrowane zostało w kwietniu 1952 r., to za jego faktyczny początek uznać należy ukazanie się w listopadzie 1945 r. pierwszego numeru pisma "Dziś i Jutro", wydawanego przez grupę skupioną wokół Bolesława Piaseckiego. Jej szef przed II wojną światową stał na czele skrajnie nacjonalistycznej organizacji Obóz Narodowo-Radykalny - Falanga.
W okresie okupacji hitlerowskiej Piasecki kierował Konfederacją Narodu. Po wojnie zaś w wyniku pertraktacji z głównym pełnomocnikiem NKWD na Polskę, gen. Iwanem Sierowem, zorganizował wokół siebie grupę, która stała się zalążkiem PAX-u.

Wbrew temu co twierdzą współpracownicy i obrońcy Piaseckiego, prawdopodobnie wówczas został on zwerbowany przez Sowietów i został agentem NKWD na odcinku katolickim.

Postępowi katolicy

Środowisko, któremu przewodził, określało siebie jako "społecznie postępowe" i głosiło ideę "katolika radykalnego", czyli włączenia się katolików w przeobrażenia społeczno-polityczne państwa komunistycznego. Dzięki takiej postawie grupa Piaseckiego na przestrzeni kolejnych lat otrzymywała od władz koncesje pozwalające jej na rozbudowę organizacji i tworzenie nowych placówek.

W lutym 1947 r. zarejestrowana została Spółka Wydawnicza PAX i nastąpił rozwój sieci wydawniczej. Oprócz tygodnika "Dziś i Jutro", od marca 1947 r. wydawano dziennik "Słowo Powszechne", a w następnych latach także szereg kolejnych tytułów.

Grupa Piaseckiego podejmowała różne inicjatywy gospodarcze. Była właścicielem dwóch central przemysłowo-handlowych: "Inco" - prowadzącego produkcję w branży chemicznej, metalowej, drzewnej i szklanej oraz "Veritas" - która zajmowała się handlem dewocjonaliami oraz wyrobami rękodzieła artystycznego, zarówno w obrębie krajowym jak i zagranicznym, oraz sprzedażą wydawnictw katolickich i kolportażem prasy katolickiej. Ponadto środowisko "katolików postępowych" posiadało własną szkołę - założone w październiku 1949 r. męskie Liceum im. św. Augustyna w Warszawie.

Nie bez powodu więc PAX nazywany był państwem w państwie i największym prywatnym imperium gospodarczym na wschód od Łaby. Grupa Piaseckiego będąc członkiem Frontu Jedności Narodu i posiadając swą reprezentację w Sejmie, legitymizowała działania władz, ale też starała się "ugrać coś dla siebie".

"Koń trojański" w Kościele

PAX służył komunistom do rozbijania od środka Kościoła katolickiego w Polsce. W latach stalinizmu Piasecki odgrywał rolę agenta wpływu. W czasie nasilonych represji wobec Kościoła wielokrotnie namawiał prymasa Stefana Wyszyńskiego do ustępstw wobec komunistów i do podporządkowania się ich żądaniom.

Gdy po śmierci Stalina w marcu 1953 r. "Tygodnik Powszechny" odmówił zamieszczenia na pierwszej stronie pisma nekrologu zmarłego "wodza narodu" wraz z jego zdjęciem, wówczas to Piasecki pod pretekstem ocalenia pisma krakowskich katolików wystąpił do władz z inicjatywą jego przejęcia. Władze się na to zgodziły, gdyż mogły w ten sposób rozwiązać problem "Tygodnika". Postawiły jedynie warunek, że tytuł, winieta, a nawet kolejność numeracji pisma nie mogą ulec zmianie.

PAX przejął "Tygodnik" bez zgody jego zespołu. Od nowego pisma odciął się wówczas prymas, który w liście do członków kolegium redakcyjnego w lipcu 1953 r. stwierdził, iż nie ma nic wspólnego z paxowskim wydawnictwem i "nie przyjmuje odtąd żadnej odpowiedzialności za publikacje i oświadczenia tam ogłaszane". Ponadto w rozmowie z Jerzym Turowiczem 3 lipca 1953 r. powiedział: "Jedyną nadzieją rządu jest nałogowy grabarz katolickich instytucji - B. Piasecki".

Po przełomie październikowym 1956 r. i kolejnych rozłamach w PAX-ie, w wyniku których powstało nowe koncesjonowane ugrupowanie katolickie - Chrześcijańskie Stowarzyszenie Społeczne, grupa Piaseckiego straciła monopol na katolicyzm postępowy. Mimo, iż przywódca PAX-u czasem popadał w niełaskę władz i przestawał być im chwilowo potrzebny, to jednak nie zdecydowały się one na likwidację jego ugrupowania.

Wysoko postawiony w partyjnej hierarchii Antoni Alster miał w 1960 r. powiedzieć o Piaseckim: "Jest to facet ambitny, który kiedy tylko może, ciosa kołki na głowie. Jego organizacja ma 120 milionów obrotu. Dla nas faktycznie jest bezużyteczna. Chcieliśmy, aby to był wrzód na d. Wyszyńskiego, a tymczasem uplasował się na naszym tyłku. Nikt jednak nie ma odwagi go przeciąć".

Parasol ochronny

Mimo, że PAX kolaborował z komunistami, to stanowił swego rodzaju parasol ochronny dla ludzi związanych z podziemiem poakowskim, którzy ze względu na swą działalność w organizacjach niepodległościowych, mieli trudności ze znalezieniem pracy. Znajdowali oni zatrudnienie w oddziałach terenowych PAX, w Instytucie Wydawniczym PAX czy firmach "Inco", "Veritas".

Warto również pamiętać, iż w rządzonym przez komunistów kraju paxowskie wydawnictwo było jedynym miejscem, gdzie mogły na szeroką skalę ukazywać się książki pisarzy katolickich i wydawnictwa religijne, takie jak modlitewniki, brewiarze, Pismo Święte i inne niezbędne w praktykowaniu życia religijnego pozycje, a także wspomnienia ludzi związanych z podziemiem poakowskim. Ceną za to było nie tylko poparcie udzielane przez PAX władzom komunistycznym, ale także pełna kontrola, jaką stowarzyszenie zostało objęte przez tajne służby PRL. Jednak w przeciwieństwie do innych organizacji katolików świeckich, był to specyficzny rodzaj inwigilacji.

Rozpracowanie PAX-u podjęto bowiem, by czuwać nad jego poprawnością polityczną i pilnować, czy realizuje wyznaczone mu przez władze zadania. W ramach sprawy operacyjnej "Alfa" prowadzonej na szczeblu centrali, a także w ramach spraw prowadzonych wobec poszczególnych oddziałów i działaczy, SB kontrolowała sytuację w tym środowisku, wpływała na obsadę najważniejszych stanowisk i dbała o jego "poprawność polityczną". Szczególnym zainteresowaniem bezpieka objęła zwłaszcza tych działaczy, którzy w przeszłości związani byli z ONR, NSZ, podziemiem niepodległościowym, a także byłych działaczy PSL oraz członków Delegatury Rządu RP na Uchodźstwie.

Ważnym narzędziem SB była agentura usytuowana na każdym szczeblu struktury PAX-u. Bez niej trudno byłoby bezpiece kontrolować stowarzyszenie.

Po śmierci Piaseckiego na początku 1979 r., PAX stopniowo tracił na znaczeniu. Pod kierownictwem Ryszarda Reiffa próbowano zmienić linię polityczną. Cześć członków PAX związała się z "Solidarnością", a Reiff jako jedyny członek Rady Państwa nie poparł wprowadzenia stanu wojennego. Jednak kilka dni później w liście do Wojciecha Jaruzelskiego usprawiedliwiał stan wojenny i oferował mu swą współpracę. Z oferty tej nie skorzystano, a Reiff został usunięty ze stanowiska.

Władze przy pomocy tajnych służb na czele PAX postawiły Zenona Komendera, który był lojalny wobec komunistów i do końca realizował ich politykę.

Cecylia Kuta

--------------------------------------------------------

Autorka jest historykiem, pracownikiem Oddziału IPN w Krakowie, współpracownikiem Ośrodka Myśli Politycznej

INTERIA.PL

Podziel się