​"Przez dziesięciolecia nie wolno było mówić o Katyniu"

Piątek, 13 kwietnia (12:14)

"W Katyniu i innych miejscach kaźni wymordowano polską elitę - setki tysięcy Polaków doświadczyły piekła Sybiru, gehenny łagrów i zsyłek, wielu nie wróciło. Przez dziesięciolecia nie wolno było o tym mówić - my mówimy głośno" - oświadczył w piątek marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

W piątek obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Obchody mają charakter państwowy. Święto zostało ustanowione 14 listopada 2007 r. poprzez Sejm RP w celu oddania hołdu ofiarom zbrodni katyńskiej. ‏

"Z nadejściem wiosny 1940 r. w Katyniu i innych miejscach kaźni wymordowano elitę polskiego społeczeństwa. Setki tysięcy Polaków doświadczyły piekła Sybiru, gehenny łagrów i zsyłek. Wielu nie wróciło. Przez dziesięciolecia nie wolno było o tym mówić... My mówimy głośno #Katyń" - napisał w piątek na Twitterze marszałek Sejmu.

11 kwietnia 1943 r. niemiecka Agencja Transocean poinformowała o "odkryciu masowego grobu ze zwłokami 3 tys. oficerów polskich" w Katyniu, a dwa dni później informacje te ogłoszono oficjalnie na konferencji w Berlinie. Dzień 13 kwietnia to dziś symboliczna rocznica Zbrodni Katyńskiej.

W 1945 r. w trakcie procesu zbrodniarzy nazistowskich w Norymberdze, Sowieci wprowadzili do aktu oskarżenia zarzut odpowiedzialności za zbrodnię katyńską. Trybunał norymberski w wydanym w 1946 r. wyroku pominął jednak sprawę zamordowania polskich oficerów z powodu braku dowodów. Przez całe lata propaganda sowiecka i peerelowska twierdziły, że sprawcami zbrodni katyńskiej byli Niemcy.

Związek Sowiecki do zbrodni katyńskiej przyznał się dopiero 13 kwietnia 1990 r. Wówczas to w komunikacie rządowej agencji TASS oficjalnie potwierdzono, że polscy jeńcy wojenni zostali rozstrzelani wiosną 1940 r. przez NKWD. Jako winnych wskazano wówczas komisarza NKWD Ławrientija Berię i jego zastępcę Wsiewołoda Mierkułowa. Strona sowiecka wyraziła głębokie ubolewanie w związku z tragedią katyńską, nazywając ją "jedną z cięższych zbrodni stalinizmu".

PAP

Podziel się