Zaatakował innego kierowcę gazrurką

Środa, 8 marca (11:23)

Klasyczny przykład agresji drogowej w wykonaniu młodego ojca, siedzącego za kierownicą Mercedesa.

Nieraz na drodze może dość do denerwującej nas sytuacji. Czasem ktoś wymusi na nas pierwszeństwo, czasem bezmyślnie wyprzedza, a czasami irytuje ślamazarną jazdą, grubo poniżej limitu prędkości. Wielu kierowców stara się takie sytuacje ignorować, niektórzy zaklną pod nosem, a może nawet wykonają jakiś nieprzystojny gest w stronę sprawcy "zamieszania".

Jest też jednak gatunek kierowcy, który, jeśli urażony najmniejszym przewinieniem, będzie się "mścił". Zajeżdżał drogę, gwałtownie hamował, utrudniał wyprzedzenie go i mrugał natarczywie światłami.

Mamy dziwne wrażenie, że osobnik z poniższego nagrania należy właśnie do tej ostatniej grupy. Nie wątpimy, że coś w zachowaniu kierującego ciężarówką, go poirytowało. Może nawet i słuszna to była irytacja, choć z reakcji mężczyzny siedzącego w szoferce można wnioskować, że mogła to być jakaś błahostka.

Tak czy inaczej, dzielny ojciec (na tylnej kanapie Mercedesa siedziało dziecko, przyglądające się poczynaniom rodziciela) najpierw zmuszał ciężarówkę do hamowania, a następnie postanowił zatrzymać się i wyjaśnić "nieporozumienie" z jej kierowcą, przy pomocy... gazrurki. Swoją drogą, ciekawe dlaczego wozi on w samochodzie, pod ręką, taki rekwizyt...?

poboczem.pl

Podziel się

~pozdrawiam -

drodzy Tirowcy nie hamujcie przy takich idiotach tylko walcie z całej siły. Mnie też tak zajechał drogę teraz ma zabrane prawo jazdy, uszkodzony kręgosłup, rozbite swoje auto i 1,3 mln zł do zapłacenia firmie ubezpieczeniowej która ubezpieczała mój pojazd i ładunek -bo sąd określił to jako tzw celowe spowodowanie zagrożenia w ruchu lądowym więc odszkodowanie musi płacic sama i dostał 4 lata w zawiasach

~KierowcaPL -

W każdym cywilizowanym kraju na świecie road rage jest przestępstwem ściganym z urzędu. Napastnik nie po takim zachowaniu nie ma szans odzyskania uprawnień bez obserwacji psychiatrycznej czyli pobycie w szpitalu psychiatrycznym na własny koszt. Do tego wysoka grzywna plus zazwyczaj pracę społeczne i wyrok w zawieszeniu, aby nie przyszło mu do głowy ponownie wsiąść za kółko. W razie uszkodzenia ciała raczej szans na zawiasy nie ma. Kiedy w końcu w Polsce doczekamy się takiego prawa?

Piszesz jako Gość