Głupota czy chęć wyłudzenia odszkodowania?

Czwartek, 9 marca (17:03)

Są takie sytuacje, które, choć oczywiste z punktu widzenia prawa o ruchu drogowym, każą się dłużej zastanowić nad zachowaniem uczestników.

Kierowca podczas cofania musi zachować szczególną ostrożność i ponosi winę, jeśli w kogoś wjedzie lub w inny sposób dojdzie do kolizji. Przepisy są w takich sytuacjach jednoznaczne.

Jadący tirem jednak jest ostrożny, sygnalizuje migaczem zamiar skrętu, odpowiednio wcześniej hamuje, cofa bardzo powoli... Tymczasem osobnik w białym Renault Clio stoi. Wrzuca wsteczny, zmienia zdanie i dalej stoi. Przecież tir w niego cofa, a jego kierowca nie widzi przeszkody! Ale Clio stoi. Może rusza się o parę centymetrów. Na co czeka?

Jak skończy się ta sytuacja? Tak, jak można było przewidzieć. Pojawia się tylko pytanie - co działo się w głowie kierowcy Renault? Jeśli wezwano na miejsce policję, funkcjonariusze bez wątpienia wskazali winę jadącego tirem.

Ale gdyby sprawa trafiła do sądu i, znający się na prawie o ruchu drogowym sędzia, zobaczyłby to nagranie... Mógłby zadać kilka pytań. Dlaczego jadący Clio nie cofnął? Nie wiedział jak zareagować? To może nie powinien mieć prawa jazdy, skoro w najprostszej sytuacji potencjalnego zagrożenia nie wie co zrobić? A może rozmyślnie stał, wiedząc, że jeśli tir wjedzie w niego, to otrzyma odszkodowanie z OC sprawcy?

Jak myślicie? Dlaczego kierowca Clio czekał, aż zostanie uderzony przez tira?

poboczem.pl

Podziel się

~baba -

za kierownica musiała byc BABA !!! BABY są głupie za kółkiem nie zjarzyła co tirowiec chce zrobic bo to BABA , każdy inny by cofną lub zaczą trąbić by uniknąc kolizji ale ona stałą jak ta krowa na psatwisku !!!!

~prawnikLEX -

Ewidentna wina kierowcy z osobówki, który specjalnie i z premedytacją czekał na uderzenie, wiedział co się wydarzy. To jest wymuszenie odszkodowania. Miał sporo miejsca by bezpiecznie cofnąć.

~Nemo -

Drodzy kierowcy osobówek. W tym wypadku wina jest po stronie kierowcy clio i nikogo więcej. Kierowca tira wyraźnie wpierw włączył światła awaryjne,zatrzymał się i dopiero później zaczął cofać w bramę po lewej stronie. Sam tak często robię bo wjazd tyłem na teren firmy to jedyna możliwość rozładowania samochodu lub jego załadowania. Oczywiście przed rozpoczęciem manewrowania upewniam się że nic nie jedzie. Problem pojawia się gdy podczas manewrowania kierowcy osobówek,które dojechały w trakcie manewrowania nie mając za grosz wyobraźni podjeżdżają jak najbliżej ciężarówki i gdy tylko zatrzymam się na chwilę żeby sprawdzić czy dobrze cofam wpychają się na chama pod ciężarówkę żeby tylko szybciej przejechać. Jeśli macie wyobraźnię to teraz włączcie ją. Wąska ulica,osobówki poustawiane przy krawężniku,stara zabudowa,budynki blisko jezdni,skrzyżowanie i sygnalizator przy jezdni. Jadę samochodem ciężarowym z przyczepą ( długość zestawu prawie 19 metrów). Żeby skręcić w prawo a przy tym nie zahaczyć przyczepą ani o budynek ani o sygnalizator muszę jak najdalej wyjechać do przodu i dopiero wtedy skręcać. W skrajnych wypadkach muszę też najpierw odbić w lewo bo inaczej nie skręcę w prawo. Oczywiście jadę po ulicy z dozwolonym ruchem ciężarówek. Teraz pytanie. Czy skręcam w prawo bez problemów ? Nie. Zdarza się że jakiś kierowca osobówki chcący skręcić w ulicę z której ja wyjeżdżam zamiast poczekać aż wyjadę i dopiero potem wjechać w tą ulicę bezczelnie wpycha się między moją przyczepę a osobówki przy krawężniku i gdy widzi że przyczepa przy skręcie zachodzi na lewą stronę dalej się pcha a zatrzymuje się dopiero wtedy gdy widzi że nie zmieści się i że może uszkodzić swój pojazd. W takich wypadkach kierowca po prostu stoi i nic nie robi,tylko przygląda się co ja zrobię. A przecież przy skręcie zwłaszcza ostrym widzę tylko jedną stronę przyczepy

~pan samochodzik -

Wszystko ładnie pięknie piszą koledzy kierowcy powołując się na odpowiedni przepis wskazujący winę kierowcy ciężarówki, ale bezmyślność kierującego samochodem renault jest porazająca-określenie debil to mało.

Piszesz jako Gość