Uważaj, jakie cyfry znajdują się na tablicach rejestracyjnych

Piątek, 17 marca (08:52)

Kierowcy są ludźmi jeżdżącymi po ziemi, trzeźwo myślącymi, wolnymi od zabobonów? Otóż mylicie się.

Przecież gdyby tak było, nikt nie kupowałby specyfików, które po wlaniu do baku rzekomo w cudowny sposób zamieniają zwykłe miejskie wozidełka w ogniste rajdówki, podwajają żywotność silnika, całkowicie likwidując w nim tarcie, sprawiają, że nawet w największe mrozy auto zapala "na dotyk" itd. Nikt nie wierzyłby, że powieszona przy wstecznym lusterku płyta CD skutecznie ogłupia fotoradary. Nikt nie ufałby podawanym przez producentów samochodów danym, dotyczącym zużycia paliwa...

Przesądnym zmotoryzowanym spieszy z pomocą magia. Zajrzyjmy do książki pt. "Everyday Magic: Spells & Rituals for Modern Living". Jej autorką jest niejaka Dorothy Morrison, jak czytamy w zwiastunie polskiego wydania: "kapłanka wyższego stopnia magii wywodzącej się z tradycji Georgian Tradition, która od ponad dwudziestu lat namiętnie praktykuje pradawne sztuki. W 1986 r. założyła sabat czarownic pod nazwą Krystaliczny Ogród i od wielu lat naucza magii w Stanach Zjednoczonych i Australii." Ta sympatyczna niewątpliwie wiedźma "udowadnia, że jesteśmy w stanie stworzyć cudowny świat wokół siebie. Każdą codzienną czynność, taką jak gotowanie, sprzątanie, robienie zakupów, a nawet spanie (...) uczynić magiczną i wyjątkową." 

We wspomnianym dziele znajdujemy przepisy na "proste zaklęcia z zastosowaniem kuchennych urządzeń, takich jak blender, mikser, ekspres do kawy." Jeden z rozdziałów został poświęcony samochodom...

Wyobraźcie sobie, że w waszym aucie zaświeciła się kontrolka rezerwy paliwa. Nie wiecie, czy zdołacie dojechać do najbliższej stacji benzynowej. Bez obaw. Zgodnie z radą Dorothy Morrison wystarczy wypowiedzieć pewnym tonem następujące słowa: "Bogowie paliwa, powiększcie moje paliwo. Pomóżcie mi teraz - przyjdźcie szybko". I w zasadzie po kłopocie. W  zasadzie, bowiem trzeba jednocześnie obserwować wskaźnik poziomu paliwa i usilnie wyobrażać sobie, że podnosi się stopniowo do góry...

Nie masz zaufania do systemów ABS, EBD, ESP, poduszek powietrznych i wszelkich innych wynalazków, mających zapewnić ci bezpieczną podróż? W takim razie sięgnij do "Wielkiej Księgi Czarów i Zaklęć". Idąc za jej wskazówkami narysuj na swoim samochodzie pentagram i wypowiedz zaklęcie:

"Powracajmy do domu bezpiecznie.

Jako pragnę, tak niechaj będzie.

Boginio, proszę cię o wysłuchanie mej prośby.

Przybądź tutaj i wspomóż mnie,

Chroń ten samochód, w środku jak i z zewnątrz.

I podczas mych w nim podróży,

Prowadź mnie bezpiecznie mą drogą,

Dzisiaj i zawsze."

Jest też metoda alternatywna. "Umieść jeden lub dwa wąsy zwierząt (np. kocie) w małej torebce i zawieś ją pod dachem samochodu. Następnie wypowiedz zaklęcie:

Jak te wąsy prowadziły zwierzętom służąc, tak więc niechaj wiodą samochód z dala od niebezpieczeństw".

W "Wielkiej Księdze..." znajdziesz również sposób na zabezpieczenie pojazdu przed kradzieżą, lepszy niż autoalarmy, tajne wyłączniki zapłonu, blokady kierownicy i polisy auto casco.

"Weź troszkę oleju z silnika i dodaj szczyptę soli. Nasmaruj (a najlepiej naznacz) tym delikatnie kierownicę i wszystkie opony, mówiąc:

Mówię te słowa mego czaru do wiatru.

I wraz z tym czarem, zaklinam ten samochód.

Tak by ten, kto go ukraść spróbuje, choćby uciekł daleko,

Nie zaznał spokoju ni w nocy ni za dnia."

Niestety, autor nie podaje specyfikacji owego oleju. Marka? Mineralny czy syntetyk? Jaka klasa lepkości?

Nie masz jeszcze samochodu, ale bardzo chciałbyś go mieć? Sięgnij zatem po "skrzynkę dobrobytu". W tej roli może wystąpić dowolny pojemnik. Wkładamy do niego kartkę z wypisanym czarnym tuszem życzeniem. Powinno być ono precyzyjne: określamy markę, model i wersję pożądanego pojazdu, jego wyposażenie, kolor nadwozia itp. Zawartość skrzynki uzupełniamy o garść kadzidła dobrobytu, kilka złotych monet i kamień o nazwie jadeit.

Złote monety - wiadomo, co to takiego jadeit - wyguglujecie sobie w necie. A przepis na kadzidło dobrobytu? Proszę bardzo. Należy połączyć kawałek cynamonu, gałki muszkatołowej, oczyszczonej skórki pomarańczowej i anyżu. Wszystkie składniki zmiażdżyć za pomocą tłuczka. Dodać kilka kropel pomarańczowego olejku eterycznego i odrobinę żywicy. Następnie spalić tę mieszankę na kawałku węgla  w żaroodpornej misce. Aha, najlepiej wykonać to, kiedy przybywa Księżyca.

 Teraz trzeba tylko chwilkę zaczekać. Potem wyjrzeć za okno, gdzie, jeżeli wszystko uczyniliśmy prawidłowo i z pełnym przekonaniem, powinien pojawić się wymarzony wóz. Nóweczka nie śmigana.

Uważaj, jakie cyfry znajdują się na tablicach rejestracyjnych, które dostajesz w wydziale komunikacji przy rejestrowaniu pojazdu. Niektóre z nich powodują szkodliwą dziurę energetyczną. Sprzedając auto zatrzymaj sobie z niego jakiś drobiazg, chociażby choinkę zapachową albo zakrętkę wentyla na kole. Jeśli właśnie odebrałeś upragnione prawo jazdy - koniecznie przydepcz je nogą. Jeśli drogę przebiegnie ci czarny kot, nie panikuj, tylko spokojnie zjedź na pobocze i przepuść pierwszy jadący za tobą samochód. I nie spluwaj raczej przez lewe ramię, bo być może, o czym w nerwach zapomniałeś, siedzi za tobą teściowa...  

poboczem.pl

Podziel się

~berger -

Taki artykuł jest dobry dla niemieckiej ciemnoty. Oni łykają wszystko bezkrytycznie. My Polacy,żyjemy w realnym świecie i na wszelkie " czary mary " patrzymy z przymrużeniem oka. A na wszelkie próby manipulowania nami mówimy stanowczo NIE!

~W@SP -

W 2007 roku wmówiono polskim kierowcom,że włączone w dzień światła poprawiają bezpieczeństwo.Nakaz miał spowodować,że corocznie ilość wypadków będzie spadać o 15-20%.I co??I JAJCO!!!Wielkie śmierdzące jajco za które kierowcy płacą rocznie ponad 1,5 mld zł do budżetu za dodatkowo spalone paliwo i VAT za żarówki których sprzedaż wzrosła o 60%! a produktem tego przepisu są kierowcy,którzy już nie wiedzą,że samochód jedzie jeśli nie ma włączonych w dzień świateł,a włączone w dzień światła pomagają im w wyprzedzaniu pod jak to nazywają ostre słońce.Jadąc po zmroku można stracić wzrok od nieprawidłowo ustawionych świateł lub wjechać w kogoś bo świateł nie posiada,gdyż w dzień mu się popaliły żarówki,a wymienić nie umie lub trzeba rozebrać pół samochodu by to uczynić.Taka oto mitologia zabobonów dotycząca poprawy bezpieczeństwa...

Piszesz jako Gość