Polacy masowo nagrywają innych kierowców. To donosicielstwo?

Piątek, 17 marca (09:21)

Kto kręci najwięcej filmów akcji? Amerykanie z Hollywood? Chińczycy z Hongkongu? Hindusi z Bollywood? Nie, w tej dziedzinie kinematografii przodują kierowcy, korzystający z kamerek zainstalowanych w swoich samochodach. Godne uznania są zwłaszcza dokonania zmotoryzowanych mieszkańców Rosji i Ukrainy, ale do ścisłej światowej czołówki należą niewątpliwie również Polacy.

Zauważmy na wstępie, że jest to twórczość typowo amatorska, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Poważną bolączkę stanowi na przykład niedoskonałość sprzętu, często skutkująca słabą jakością nagrania. Bywa, że razi niedostateczna szczegółowość obrazu, spowodowana zbyt dużą odległością między obiektywem a filmowanym obiektem. Minusy nie powinny przesłaniać jednak plusów, wśród których przede wszystkim trzeba wymienić autentyzm przekazu i awangardowość formy.

Klasyczne dzieła kina akcji obfitują w wątki poboczne, w sceny, mające na celu zaprezentowanie portretów psychologicznych bohaterów, pokazanie ich życia rodzinnego, zawodowego itp. Filmy autorstwa kierowców koncentrują się na najciekawszych momentach rejestrowanych zdarzeń, na akcji jako takiej, zatem pozbawione są nużących dłużyzn. Brak wyraźnych śladów ingerencji montażysty, realizacja zgodnie z nowofalową zasadą tzw. jednego ujęcia i inne podobne zabiegi formalne podkreślają szczególną więź między prawdą ekranu a rzeczywistością. Dzięki temu wiele publikowanych w sieci impresji z naszych dróg spotyka się z żywą reakcją widzów.

Tak jest również z krótkim filmikiem, pokazującym incydent na ulicach Torunia z udziałem pewnego taksówkarza, kobiety, kierującej znajdującym się na sąsiednim pasie samochodem oraz towarzyszącego jej mężczyzny. Zaledwie pół minuty, a ileż emocji wśród oglądających to nagranie internautów... 

"Oby go zapuszkowali jak najszybciej. Miejsce gada jest w więzieniu. Co na to milicja?" - wpada w lekką histerię "majka".

"Taksówkarze to chamy, za złotówkę by cię pobił" - uogólnia "daremne złotówy".

"Cokolwiek by ta Kobieta nie zrobiła, to Taksówkarz powinien mieć zabraną licencję na TAXI, bo taki świr nie powinien przewozić ludzi, oraz dozgonny zakaz kierowania pojazdami i obowiązkowe badania psychiatryczne, bo być może powinien być skierowany do specjalistycznego szpitala psychiatrycznego!" - gorączkuje się "Tusk Pinokio".

"Dlatego jeżdżę uberem... nie daję zarobić prostakom w taxi" - deklaruje "misio".

"Widział kto kiedyś nieagresywnego kierowcę taksówki? Jak żyję już ponad pół wieku i przejechałem ponad milion kilometrów własnym samochodem, ani razu nie zdarzyło się, żeby taksówkarz ustąpił mi drogi, przepuścił, czy w jakikolwiek inny sposób okazał jakiekolwiek oznaki kultury. Zawsze się wpychają na chama, zajeżdżają drogę, latem jak ludzie mają uchylone okna, słychać, jak rzucają przekleństwami w kierunku kierowców, którzy się nie dali i nie pozwolili im się po chamsku wcisnąć. Wszyscy taksówkarze z miejsca powinni zostać pozbawieni prawa jazdy!" - wzywa "Wrrr".

"We wszystkich badaniach i rankingach wyniki są takie same, czyli taksówkarze jeżdżą najgorzej ze wszystkich użytkowników dróg!" - pisze "doktorant", nie wskazując jednak konkretnego źródła swojej wiedzy.

"Widać wyraźnie jak zdenerwowany taksówkarz zwraca uwagę kierowcy auta, ale zostaje wciągnięty do środka, później zostaje zaatakowany przez jakiegoś osiłka. Bezczelna manipulacja i oczernianie taksówkarza" - ironizuje "zgr-edo".

"Leszcze - taksówkarz chciał dokonać zatrzymania obywatelskiego pirata drogowego, więc hamujcie z tymi komentarzami. Za pobicie taksówkarza, jakby nie było funkcjonariusza publicznego, odpowiedzą przed sądem i nie skończy się na zawiasach" - wtóruje mu "członek PO".

"Brakuje wcześniejszego kontekstu tego zdarzenia. Bo fakt, że w "zaatakowanym" aucie była babka wiele tłumaczy. Najprawdopodobniej wcześniej wywinęła taki numer, że go zdrowo poniosło. Baby za kierownicą tak mają" - zauważa "m".

"Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jaką agresją wybuchają kobity w przypadku różnego rodzaju stłuczek i innych niebezpiecznych sytuacji drogowych. Nigdy nie przyznają się do winy, nigdy! Nawet, gdy są winne w 100-procentach. Drą przy tym japy na cały regulator. Mało tego, one właśnie was obarczą całą winą, pomimo, że wina była w 100-procentach po ich stronie. A tyle wyzwisk i faków, ile w takich sytuacjach dostaniecie, to nie zebraliście przez całe swoje życie. A wy jak zwykle krytykujecie taksówkarza, który nie zapanował nad nerwami" - wypowiada się w podobnym duchu "małowieta".

"Kobieta potrafi każdego wyprowadzić z równowagi, nawet spokojnego taksówkarza" - dodaje "Albert".

"Komentujący, przyjrzyjcie się uważnie jak z pojazdu "zaatakowanej" "bezbronnej" "damy", wyskakuje koleś i później oboje okładają taksówkarza" - apeluje "spostrzegawczy".

"BMW? Dlaczego to zawsze musi być BMW? Dlaczego?" - wzdycha "ja 98".

"Ciekawe, co nawyrabiali wcześniej kierowca i pasażer czerwonego zaatakowanego przez taksówkarza samochodu?" - zastanawia się "ciekawy".

"Może tak być, że ta "damesa" nieomal zabiła tego taksiarza swoim "mądrym inaczej" manewrem (jak to zwykle bywa w przypadku kobit za fajerą). Musiało być coś na rzeczy, jeżeli facet chciał ją aż zamordować" - dedukuje "onetakmają".

No właśnie. Nie wiemy, co zdarzyło się wcześniej. Niewykluczone zresztą przecież, że zachowanie taksówkarza miało podłoże osobiste, w żaden sposób nie wiążąc się z ruchem drogowym. To, że do zajścia doszło na drodze, mogło być zwykłym zbiegiem okoliczności.

Uznawana przez niektórych filmoznawców za wadę epizodyczność nagrań dokonanych przez kierowców, brak wyraźnego podprowadzenia do kulminacyjnego punktu akcji, uruchamia wyobraźnię i otwiera pole do najróżniejszych interpretacji. Sprawia także, że każdy filmik może stanowić część większej całości, dopasowaną do niej zgodnie z potrzebami scenariusza i specyfiką gatunku.

Psychopatyczny taksówkarz brutalnie atakuje niewinną, umęczoną prowadzeniem samochodu kobietę... - kino feministyczne, traktujące o nierówności płci i pełnym przemocy, zdominowanym przez szowinistycznych samców świecie.

Zdesperowany ojciec, z zawodu taksówkarz, po rozpadzie związku walczy o prawo do opieki nad dziećmi. Haruje od świtu do nocy. Przypadkowo spotyka byłą żonę, jadącą samochodem z nowym partnerem. Wtedy puszczają mu nerwy... - melodramat.

Śmiertelnie zakochany i zazdrosny taksówkarz spotyka wybrankę swego serca. Nie wie, że siedzący obok kobiety w aucie facet to po prostu jej kolega z pracy. Dochodzi do rękoczynów, ale nikomu nic złego się nie dzieje i po chwili wszyscy razem, we trójkę, idą na kawę... - komedia romantyczna.

I tak dalej, i tak dalej... A swoją drogą dziwne, że chyba nikt nie wpadł dotąd na pomysł zorganizowania festiwalu filmów z samochodowych kamerek...         

poboczem.pl

Podziel się

~Kierowca10 -

Co by nie bylo z przodu przed tym zajsciem na Video , taryfiarz nie ma prawa otwierac drzwi auta Kobiety a tym bardziej jej bic , dotykac itp. Powinien miec zatrzymane prawo jazdy na czas badan psychologicznych . Jeszcze cofnac licencje TAXI , bo jesli mial Pasazera narazil go zostawiajac auto na drodze . Wedlug mnie jego zachowanie jest nienormalne .

~Karolina -

Ci kierowcy z kamerami uratowali wiele istnień ludzkich również dzieci tych których nagrywali więc szacunek dla każdego kto wyeliminował drogowego bandytę.

~MAH -

Czy to przypadek, że taksiarz jechał BMW? Gdy są filmiki o agresji kierowców wyskakujących z auta, to zawsze tym autem jest BMW. Chyba z 5 razy coś podobnego widziałem. BTW, osoby karane nie mogą być taksówkarzami. Facet właśnie ukręcił na siebie bat...

Piszesz jako Gość