Za 50 godzin całowania dostała za friko samochód

Środa, 26 kwietnia (15:40)

Czy mówi wam coś nazwisko Dilini Jayasuriya? Nie? A chcielibyście, kosztem trwającego 50 godzin wysiłku, dostać za friko samochód, wart co najmniej 120 tysięcy złotych? Wychodzi jakieś 2400 zł za godzinę, albo, inaczej licząc, 40 zł za minutę, a więc chyba nieźle...

Takie właśnie auto, salonowa nówka, przypadło w udziale Mrs. Dilini, 30-letniej mieszkance Austin w stanie Teksas, zwyciężczyni konkursu Kiss a Kia, zorganizowanego przez lokalną stację radiową 96.7 KISS FM. Główną nagrodą w tej zabawie była Kia Optima LX.

Zadanie, które postawiono dwudziestu uczestnikom zabawy, przybyłym do siedziby jednego z lokalnych dealerów tej koreańskiej marki, było nieskomplikowane, ale jednocześnie trudne. Mieli przez 50 godzin, niemal  nieprzerwanie, całować jeden z dwóch ustawionych w salonie egzemplarzy wspomnianego modelu pojazdu. Niemal, bowiem co godzinę przysługiwała im dziesięciominutowa przerwa na wizytę w toalecie, rozprostowanie kości, zmianę pozycji i obdarzanego pocałunkiem elementu auta. Tak długo trwające miłosne karesy stałyby się udręką nawet wtedy, gdyby obiektem amorów była ukochana kobieta czy ukochany mężczyzna. A co dopiero mówić, gdyby przyszło przywrzeć nam wargami do chłodnego zderzaka, przedniej szyby, felgi czy słupka A w nadwoziu samochodu.

Konkurs zaczął się w poniedziałek punktualnie o 7 rano i, zgodnie z planem, miał trwać do godziny 9.00 w środę. Uczestnicy mogli stać, leżeć, siedzieć, a także spać. Pod warunkiem, że ani na moment, poza wspomnianymi przerwami regulaminowymi, nie oderwą ust od auta. Niestety, pierwsza noc mocno przetrzebiła ich szeregi. Nie pomagały napoje energetyczne ani wysokokaloryczne batony. A całowanie podczas snu okazało się wyzwaniem ponad siły...

Mimo wszelkich przeszkód we wtorek o 15.20 w grze o Kię wciąż pozostawało 11 osób. Niektórzy stracili swoje szanse przez przypadek. Do takich pechowców należał 25-letni Tyler Hawthorne. We wtorek, krótko po 18., czujny sędzia dostrzegł, że jego usta straciły kontakt z blachą auta. Przerwa trwała zaledwie kilka sekund, ale to wystarczyło do podjęcia decyzji o dyskwalifikacji. Tyler tłumaczył, że nagle spadła mu na twarz ładowarka telefonu, no i... stało się. Był zrozpaczony, ponieważ planował, że sprzeda wygrany samochód a zarobione w ten sposób pieniądze pozwolą mu opłacić czesne za studia na University of Texas.

Przebieg rywalizacji w Southwest Kia w Round Rock można było obserwować na żywo w mediach społecznościowych. A była to rywalizacja bardzo zacięta, bowiem do środowego poranka dotrwało aż 7 osób. Zgodnie z regulaminem, o tym, kto w takim przypadku otrzyma kosztujący 23 180 dolarów wóz, decydowało losowanie. W nim szczęście uśmiechnęło się do Dilini Jayasuriyi, pracownicy stanowej służby zdrowia. Podobno najbardziej uradowanym kibicem był jej mąż. To zrozumiałe, kto nie byłby zachwycony mając żonę zdolną do takich poświęceń. Pozostali finaliści Kiss a Kia Contest musieli zadowolić się nagrodami pocieszenia, w postaci m.in. biletów na koncerty Justina Timberlake’a i Bruno Marsa.

"Brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki całować chcę..." - śpiewał przed laty Jan Kiepura. Czy przyszłoby mu do głowy, że można całować, i to przez ponad dwie doby, samochód? No dobrze... Chyba, że chodzi o ukradkowe cmoknięcie w dach z podziękowaniem za wspólną, długą podróż... 

poboczem.pl

Podziel się

Piszesz jako Gość