Dlaczego nie ma "Światowego Dnia Motocyklisty"?

Poniedziałek, 8 maja (13:39)

W długi majowy weekend Monika, moja młodsza koleżanka z pracy (no dobrze - dużo młodsza...), wybrała się z ukochanym do Czarnogóry. Motocyklem, jako pasażerka. Była bardzo perspektywą tej wyprawy podekscytowana, a ja nie wiedziałem, czy bardziej powinienem ją podziwiać czy jej współczuć.

Nigdy nie przyszło mi do głowy, by przykleić do samochodu naklejkę ze słynnym hasłem, ostrzegającym przed wszechobecnością motocykli. Przyznaję jednak, że nie jestem fanem jednośladów. Owszem, potrafię jeszcze zrozumieć, że niektórzy ludzie czerpią przyjemność z prowadzenia takiego pojazdu, z panowania nad jego mocą, z poczucia swobody. Ale pasażer, czy częściej - pasażerka? Tkwiąca, nie raz  długimi godzinami, w nienaturalnej pozycji na siodełku, kurczowo przywarta do kierowcy, w ciężkim ubraniu, w kasku na głowie, narażona na wiatr i deszcz, bez jakiegokolwiek wpływu na przebieg wydarzeń na drodze. Ani się zdrzemnąć, ani posłuchać muzyki, ani pogadać, ani rozprostować kości. Trudno nawet mówić o podziwianiu widoków. Co może być w tym fajnego?

Tymczasem Monika twierdzi, że uwielbia takie podróże, zwłaszcza na długich, liczących co najmniej kilkaset kilometrów trasach. Jako pasażerka samochodu czuje się ponoć nieswojo, cierpi na chorobę lokomocyjną i klaustrofobię. Odżywa, gdy przesiądzie się na tylne siedzenie motocykla. Zapewnia jednocześnie, że wbrew pozorom jest to bezpieczny sposób podróżowania.

Z ciekawości zajrzałem do statystyk policyjnych i okazało się, że dziewczyna... ma sporo racji. W ubiegłym roku w 2 299 wypadkach na naszych drogach zginęło 232 kierujących motocyklami i tylko 12 ich pasażerów. 1 846 motocyklistów i 221 pasażerów motocykli zostało rannych. Słowo "tylko" jest uprawnione, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w 2016 r. we wszystkich wypadkach drogowych w Polsce śmierć poniosło 3026 osób, a 40 766 odniosło obrażenia. Zabici pasażerowie motocykli stanowili zatem jedynie 0,4 proc. ogólnej liczby zabitych i 0,5 proc. łącznej liczby rannych. Oczywiście każda śmierć w wypadku jest tragedią, o takich zdarzeniach z udziałem motocyklistów skwapliwie informują media, ale statystycznie rzecz biorąc ofiary - pasażerowie jednośladów, stanowią absolutny margines. Wniosek: być może jazda motocyklem w charakterze pasażera z punktu widzenia przeciętnego człowieka nie należy do najwygodniejszych, ale z pewnością nie wiąże się też ze szczególnym ryzykiem.    

Przy okazji znalazłem w Internecie wpis, w którym pewna mieszkanka (!) Jastarni apeluje o ustanowienie Światowego Dnia Motocyklisty. Pozwólcie, że zacytuję jego fragmenty (zachowując oryginalną pisownię)...     

"Zwracam się do wszystkich Motocyklistów, miłośników jednośladów i miłośników jazdy na motorze, o pomoc w zbieraniu podpisów pod petycją do Polskiego Rządu, aby zwrócił się do Organizacji Narodów Zjednoczonych w sprawie ustanowienia Światowego Dnia Motocyklisty.

Pomysł zrodził się dość niedawno, kiedy na motorze, jako pasażer zwiedzałam Holandię. Spodobał mi się gest, którym pozdrawiali się motocykliści. Sprawiał on, że czułam się jakbym była członkiem jakiejś wielkiej Rodziny. Później zaobserwowałam to i w Polsce. W rozmowie z moim holenderskim kierowcą wypłynęła sprawa Dnia, że nie ma takowego. Po powrocie do Polski pytałam również moich kolegów, którzy mają motory, czy jest taki Dzień. Oni również potwierdzili mi, że nie. Sprawdziłam to w Wikipedii, jak również zadałam pytanie drogą meilową Kongresowi Polskich Klubów Motocyklowych. Rezultat był taki sam, że nikt o takim dniu nic nie wie. Pomyślałam więc tak: jeżeli nie ma takiego dnia, to trzeba zrobić coś, aby był. Jest przecież bardzo wielu motocyklistów. Bardzo wielu ludzi jeździ na motorach już od 1885, kiedy to wymyślono motor. Są motocykliści, którzy jeżdżą dla przyjemności, którzy uprawiają sporty motorowe, ale są i też tacy, którzy wykonują pracę na motorach: policja, wojsko, pogotowie ratunkowe, ci którzy wożą organy do przeszczepu itd. Ci wszyscy Ludzie na wszystkich kontynentach nie mają dnia w, którym choć by wspomniano o ich problemach czy osiągnięciach. Może przez taki Dzień zmieni się myślenie ludzi o motocyklistach, że to nie tylko "dawcy organów", ale również rozsądni kierowcy. Dlatego właśnie Światowy Dzień Motocyklisty.

Jeżeli zrodziła się idea, zrodziło się też pytanie, jak ją zrealizować? Zwróciłam się z zapytaniem do jednego z posłów na Sejm. Uzyskałam odpowiedź, że takie Dni uchwala Zgromadzenie ONZ i dobrze by było, abym skontaktowała się z placówką ONZ w Polsce. Uczyniłam to. Tam uzyskałam informację, że rzeczywiście to ONZ uchwala takie dni i Polska jako członek ONZ ma prawo złożyć taki projekt rezolucji. Jednak najlepiej, abym rozmawiała z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Zwróciłam się więc do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, z której dostałam odpowiedź, że Rząd może się tym zająć, jeżeli wpłynie wniosek z podpisami.

Założyłam, że trzeba zebrać przynajmniej tyle podpisów, ile jest wymagane przy obywatelskich projektach ustaw, czyli 100 tys. Wzór takiego formularza znalazłam na stronie (...) w Google, wpisując "obywatelskie projekty ustaw". Takie dane podaje się również przy głosach poparcia, gdy wybiera się radnego miasta, gminy, powiatu czy posła.

Co do wątpliwości związanych z tym, czy dane będą wykorzystywane do innych celów niż petycja to jedynie mogę dać słowo honoru, że nikomu nie udostępnię tych danych. Wiem, że takie zapewnienie może być nie wystarczające w dzisiejszych czasach, ale jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości to po prostu nie wypełniajcie tego formularza, a sprawę potraktujcie za niebyłą. Wypełnione formularze proszę przesłać na adres..."

Apel nie ma daty i nic nie wiem o dalszych losach wspomnianej inicjatywy. Dowiedziałem się natomiast, że od siedmiu lat pierwszy piątek maja jest Międzynarodowym Dniem Motocyklistki (International Female Ride Day), obchodzonym pod hasłem: Just Ride, Po Prostu Jedź.

Jedźcie zatem, ale proszę - mimo wszystko ostrożnie...

CLACKSON

***

Zdjęcia,  filmy i inne teksty tego autora znajdziesz po kliknięciu w  jego awatara.  Jeżeli chcesz, to napisz do nas i ty. Wystarczy  kliknąć w formularz. Znajdziesz go TUTAJ.

Podziel się

~ania -

Co za durny tekst. Historia koleżanki, która jeździ jako plecak, ma się nijak do reszty, równie dobrze mogłyby być to 2 osobne teksty. Autor nawet nie pokwapił się, żeby sprawić co dalej z projektem. A już statystyki o pasażerach motocykli... Jakby autor pokręcił się trochę w tym środowisku, to by zobaczył, że z reguły jeździ się samemu, zwłaszcza na ścigaczach. Więc trzeba byłoby najpierw sprawdzić ile osób jeździ z pasażerem i dopiero od tego policzyć procent (jeśli już).

~florius -

Drogi Autorze, choćby dla czystej "dziennikarskiej rzetelności" powinieneś wsiąść na motor jako pasażer. Okazałoby się, że widzisz o wiele więcej niż z samochodu i podziwianie widoków masz zapewnione. Co ciekawsze - i moje ulubione- możesz tez scieszyc się zapachami wiosny. W żadnym samochodzie nie poczujesz zapachu kwitnących drzew - filtry nie pozwolą. Co do komunikacji, to też jesteś "z tyłu" bo obecnie intercomy to niemal standard. Możesz rozmwiać z pasażerem, słuchać muzyki lub korzystac z telefonu. A co do komfortu to ja częściej współczuje pasażerom małych samochodów bo moje siedzenie jest z pewnością wygodniejsze.

~xyz -

nic seryjnego , to tzw custom , prawdopodobnie stary 30 - 40 letni japoniec ktory trafil pod flexa i zostal przerobiony na customa.

~bodzio -

do autora i do niektórych znawców motory to mamy w głowach a to są MOTOCYKLE A MY JESTEŚMY MOTOCYKLISTAMI a nie MOTOROWERAMI

Piszesz jako Gość