Będziesz musiał co roku zdawać egzamin na prawo jazdy?

Wtorek, 4 lipca (10:51)

Czytając tę wiadomość kilkakrotnie przecieraliśmy oczy ze zdumienia i zerkaliśmy na kalendarz. Nie, to nie 1 kwietnia, chociaż doniesienia o planowanych zmianach w szkoleniu kierowców brzmią jak żart primaaprilisowy. Z gatunku tych, w które nikt rozsądnie myślący nigdy nie uwierzyłby.

Absurd goni absurd. Każda szkoła jazdy, wedle projektu rozporządzenia przygotowywanego w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa, będzie musiała mieć własny plac manewrowy. Po co? W czym posiadanie jest lepsze od wynajmowania, wedle aktualnych potrzeb i możliwości?

Kandydaci na kierowców nie będą mogli zgłębiać teorii zdalnie, poprzez tzw. e-learning. Dlaczego? Czy ważniejsze jest to, co się wie, czy to, w jaki sposób tę wiedzę się zdobyło? Najbardziej zszokował nas jednak pomysł, by każdy kierowca był zobowiązany co roku na nowo zdawać egzamin z przepisów ruchu drogowego.

"Egzamin z teorii nie może być zdawany tylko raz i dożywotnio. Przepisy zbyt często się zmieniają, a kierowcy nie mają chęci czy czasu albo zapominają o tym, że trzeba na bieżąco śledzić zmiany tych przepisów. Od tego może zależeć ich życie" - tłumaczył dziennikarzom Dariusz Chyćko, egzaminator z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lublinie, członek zespołu doradczego ds. szkolenia i egzaminowania przy ministrze infrastruktury, zwolennik a może i współtwórca proponowanego rozwiązania.

To prawda, po drogach jeżdżą setki tysięcy kierowców z prawem jazdy uzyskanym niejednokrotnie przed wielu, wielu laty. Czy gorzej radzą sobie za kierownicą od osób, które otrzymały ten dokument niedawno i mają jeszcze głowy napakowane teoretyczną wiedzą wyniesioną z kursu? Bynajmniej. Dla bezpieczeństwa ruchu dużo większe znaczenie ma doświadczenie, intuicja, rozwaga, zdolność do przewidywania rozwoju sytuacji na drodze niż znajomość odpowiedzi na pytanie, jaką odległość od poprzedzającego pojazdu należy zachować, stojąc w korku w tunelu: 3, 5 czy 7 metrów?

Czy naprawdę ktoś może przypuszczać, iż piraci drogowi nie wiedzą, że nie wolno wyprzedzać na ciągłej, przekraczać dozwolonej prędkości, wjeżdżać na skrzyżowanie po zapaleniu się czerwonego światła, parkować na przejściach dla pieszych? Czy coroczne powtórki egzaminu z przepisów cokolwiek zmienią w ich zachowaniach?

Spójrzmy teraz na wspomniany projekt z praktycznego punktu widzenia. Trudno ocenić, ilu mamy w Polsce czynnych kierowców. Dla uproszczenia rachunków załóżmy, że jest ich 10 milionów (według GUS liczba zarejestrowanych u nas pojazdów mechanicznych grubo przekracza 27 mln). Oznacza to, że każdy z 58 wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego, licząc łącznie z ich filiami, musiałby co roku przeegzaminować po 172,4 tys. osób. Po 570 dziennie, przez 6 dni w tygodniu! rzecz jasna nie zawieszając normalnej działalności, choćby egzaminowania nowych kandydatów na kierowców (w 2016 r. w całym kraju wydano około 450 tys. praw jazdy).

Wyobraźmy sobie, z największą trudnością, że jest to zadanie wykonalne. W tym miejscu rodzą się następne pytania: ile będzie trzeba zapłacić za taki egzamin? Ile razy będzie można go powtarzać? Kto i jak będzie wyznaczał termin sprawdzaniu? Czy będą możliwe przesunięcia, na przykład z powodu choroby czy wyjazdu? Kto nad tym wszystkim zapanuje? Kto i jak zweryfikuje, czy Iksiński albo Ygrekowski nie zlekceważyli obowiązku i do testu nie podeszli?   

Liczbę kierowców zawodowych w Polsce szacuje się na 600 - 650 tys. Czy będą oni przystępowali do obowiązkowego egzaminu w ramach urlopu czy w normalnym dniu pracy? Na koszt własny czy pracodawcy? Czy nie zdezorganizuje to funkcjonowania firm transportowych? Kto zrekompensuje im ewentualną utratę roboczej dniówki (a właściwie 600 - 650 tys. dniówek)? Co z pechowcami, którzy obleją egzamin, bo nie będą znali zasad ręcznego stabilizowania głowy poszkodowanego z podejrzeniem urazu kręgosłupa szyjnego albo zatną się przy pytaniu, czy mruganie oczami w czasie przerwy w jeździe ma wpływ na ograniczenie pola widzenia kierującego samochodem osobowym? Czy wskutek niechby nawet chwilowej utraty uprawnień nie zostaną wylani z roboty? Z czego będą żyli, czekając na poprawkowy egzamin?

Co z policjantami, kierowcami wozów strażackich, karetek pogotowia, pojazdów wojskowych, wozów Straży Granicznej, śmieciarek, autobusów miejskich itp.? Czy będą zwolnieni z obowiązku corocznego zdawania egzaminu z przepisów ruchu drogowego? Jeżeli tak, to niby dlaczego? A jeżeli nie, to ciekawe, w jaki sposób uda się uniknąć zamieszania związanego ze sprawdzaniem znajomości przepisów tej grupy użytkowników dróg?

Znaków zapytania nie brakuje. Mamy nadzieję, że pomysłodawcy zmian w szkoleniu kierowców zdają sobie sprawę z ich istnienia. 

Aktualizacja - ministerstwo dementuje

Na medialne doniesienia zareagowało ministerstwo, które opublikowało następujący komunikat:

"Przy MIB działa Zespół doradczy do spraw szkolenia osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami oraz przeprowadzania egzaminu państwowego na prawo jazdy. Zespół ma wypracować takie propozycje zmian w przepisach, które poprawią jakość szkolenia kandydatów na kierowców oraz zwiększą transparentność procedur egzaminacyjnych, co w konsekwencji doprowadzi do zwiększenia bezpieczeństwa na drogach oraz poprawy zdawalności egzaminów na prawo jazdy.

Ważnym założeniem przyświecającym dyskutowanym propozycjom jest zasadnicza zmiana sposobu dokonywania oceny egzaminu tak, aby była ona jak najbardziej obiektywna, przez ocenę całości umiejętności kandydata na kierowcę, a w szczególności umiejętności bezpiecznego uczestniczenia w ruchu drogowym. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa uważa, że dotychczasowe procedury stosowane podczas prowadzenia egzaminów są skomplikowane i zbyt restrykcyjne dla osób przystępujących do egzaminu.

Propozycje, nad którymi dyskutuje Zespół, nie stanowią projektu zmian w ustawie o kierujących pojazdami oraz związanych z nią aktów wykonawczych. Ewentualnie wypracowane propozycje staną się podstawą do opracowania zmian przepisów.

Jednocześnie należy podkreślić, że wbrew pojawiającym się w mediach informacjom, postulat wprowadzenia corocznych egzaminów teoretycznych dla osób, które już posiadają uprawnienia do kierowania pojazdami, nigdy nie znalazł się wśród propozycji zmian zgłaszanych przez Zespół i nie był analizowany przez Kierownictwo MIB."


poboczem.pl

Podziel się

~Ziobrynski -

Nareszcie DOBRA ZMIANA wjedzie także na drogi. BĘDZIE BEZPIECZNIEJ, bez podstarzałych KIEROWCÓW GORSZEGO SORTU w wypasionych brykach. DOBRY KIEROWCA, śledzący zmiany przepisów nie ma się czego bać! Sędziowie tez powinni zdawać egzamin ze znajomości całego prawa co roku, a samochody sprzedawane w Polsce powinny mieć EKOLOGICZNE SILNIKI PAROWE opalane węglem, lub drewnem z Białowieży, dzięki czemu rozwiązalibyśmy problemy górników i korników...

~kierowca od 1976 -

słuchajcie kierowcy którzy myślą że kierowcy +50 nie znają przepisów mimo że mają parę milionów kilometrów za kółkiem. zadam wam tylko jedno pytanie z kodeksu drogowego:PRZED JAKIM ZNAKIEM NIE WOLNO CI SIĘ ZATRZYMAĆ ( NIE CHODZI O AWARIĘ AUTA) podpowiem że są trzy możliwości.POWODZENIA

Piszesz jako Gość