Maluch dla Hanksa. "Masakra wyszła, to odpustowe auto"

Środa, 2 sierpnia (16:14)

​Wśród osób interesujących się motoryzacją nie ma chyba nikogo, kto nie słyszałby o akcji "Bielsko-Biała dla Toma Hanksa". Na wszelki wypadek przypomnijmy jednak, że wszystko zaczęło się od serii fotek wykonanych w Budapeszcie. Przedstawiały słynnego aktora, stojącego obok spotkanych na ulicach stolicy Węgier fiatów 126p.

Opublikowanym w Internecie zdjęciom towarzyszył podpis, z którego wynikało, że niezapomniany odtwórca roli Forresta Gumpa bardzo chciałby mieć taki samochód. Pragnienie artysty postanowiła spełnić Monika Jaskólska, bizneswoman z Podbeskidzia, która w tym celu poprzez jedną z fundacji ogłosiła zrzutkę na malucha dla Toma Hanksa. Ewentualna nadwyżka miała wesprzeć szpital pediatryczny w Bielsku-Białej.

Odpowiedniego fiacika, rocznik 1974, znaleziono w Suwałkach. Jego zakup sfinansował znany przedsiębiorca i rajdowiec Rafał Sonik. Kompleksowym remontem leciwego pojazdu zajęli się spece z BB Oldtime Garage ("udało nam się uratować oryginalny klakson" - pochwalili się dziennikarzom), a aranżację jego wnętrza powierzono firmie Carlex Design.

W kabinie pojawiła się skóra, oryginalne przełączniki zostały zastąpione klawiszami z maszyn do pisania, którymi to urządzeniami pasjonuje się ponoć Tom Hanks, na gałce dźwigni zmiany biegów umieszczono logo Bielska-Białej itd. Tak wzbogacony maluch został zaprezentowany podczas pikniku rodzinnego w Bielsku-Białej i, mówiąc oględnie, nie wzbudził nadzwyczajnego zachwytu miłośników kultowego modelu.

"kolekcjoner": "Profanacja. Zwieśniaczyli unikatowego malucha z 1974 r."
"mx440": "Gdyby ta tapicerka była beżowa, brązowa lub czarna, nie byłoby tragedii. Ktoś, kto to zielone wymyślił, to chyba jest daltonistą albo ma upośledzony zmysł estetyczny w stopniu znacznym."
"fan 126": "Muszę się napić piwa po zobaczeniu tego zielonego syfu, bo inaczej się nie uspokoję."

"asd": "Powinien być oryginalny a nie jakieś badziewie, samochód to nie choinka..!"
"drast": "Maluch był przaśny i taki powinien pozostać! A nie niklowana gałka zmiany biegów, biała kierownica, białe oponki i szyta, dziwna tapicerka! Klawisze z maszyny do pisania? Tzw. licznik? Żenada."

"Kornell": "Masakra wyszła, to odpustowe auto. Powinni zrobić wszystko, jak w oryginale. Jak chcieli odpust, to powinni dorzucić w gratisie pieska z bujaną główką, choinkę z plastiku pod przednią szybę, kolumny z Berlina Zachodniego na tylną półkę. A i radio SAFARI 2."
"?????": "Wnętrze cukierkowe i te poszerzane felgi bez sensu i wyglądające beznadziejnie opony z białym bokiem. To nie to auto i nie te lata produkcji. Jak miał być to mały fiacik, to powinien pozostać takim, jak opuszczał fabrykę. Dla mnie miłośnika starej motoryzacji nie przedstawia on żadnej wartości". 

"majdan": "(...) jak dla mnie auto zostało zrobione jak z tuningowego prospektu z Niemiec, gdzie grupą docelową są fryzjerki i pracownicy budowlani. Najbardziej dramatyczny jest przycisk sygnału wymalowany srebrzanką. Łączenia elementów zaszpachlowane".

"dd": "Wartość tego samochodu była w jego oryginalnym stanie - teraz to jest przekombinowane goowienko. Zawsze, gdy kobieca percepcja styka się z rzeczywistością, powstają potworki."
"zack": "Jeśli Hanks lubi taki blichtr, to dobrze, że nie zobaczył mojego Tico po tuningu, bo próbowałby go ode mnie odkupić."
"bezamemuczio": "Jestem zniesmaczony. Miał być Fiat 126p, a jest jelonek na rykowisku. Kicz w czystej postaci."

"Edward": "Z zewnątrz może być, ale zielonkawe wnętrze to katastrofa. Taki absolutny brak gustu powinien być karany co najmniej dożywociem."
Tylko nieliczni są odmiennego zdania. "Firma z Czechowic-Dziedzic zrobiła naprawdę bardzo dobrą robotę, gdyby mnie było stać, dałbym im swoje auto do przeróbki bez zmrużenia oczów!" - pisze "jano". "Nic dodać, gratulacje dla firmy tuningowej, jak się ogląda ich robotę, to naprawdę człowiek jest dumny z Polski!" - dodaje "Jan".
"Fizyk" ostrzega przyszłego właściciela auta, w jego ojczystym języku, przed słabością hamulców: "Tom, watch the brakes! Cause there are no brakes at all. You better be careful! Take care".
"Maluch atrakcyjnie wygląda tylko w muzeum, w rzeczywistości to był beznadziejny samochód. Nigdy bym go nie kupił, bo strach było tym czymś jeździć. To była wizytówka nieudolnej gospodarki PRL-u" - wyraża swój pogląd "Gucio".

"Żałosna cała ta akcja. Co, nie stać Hanksa, aby sobie samemu zapłacić za odrestaurowanie samochodu? Od dzisiaj każdy niech robi sobie zdjęcie, gdy otwiera drzwi do jakiegoś starego grata, z dopiskiem o podnieceniu przy wsiadaniu" - podsumowuje "Marek". A ktoś inny wyraża zdziwienie: "tak się podniecacie, jakby ten samochód był polski..."

Wyobraźmy sobie, że spacerująca po krakowskim Rynku Julia Roberts zachwyca się pomnikiem Adama Mickiewicza i wrzuca na fejsa jego fotkę z adnotacją, że bardzo chciałaby mieć takie coś w swoim ogrodzie w Hollywood. Wpis zauważają lokalni patrioci i, pękając z dumy, zamawiają replikę monumentu. Wykonaną z plastiku i twórczo przekształconą. Wieszcz ma fioletowe spodnie, na głowie bejsbolówkę z napisem "I love America", a w ręku trzyma gitarę... Maluch z Bielska-Białej poleci do USA jesienią, po zakończeniu zapowiedzianego tournee po Polsce. Cóż, miejmy nadzieję, że Tom Hanks jest człowiekiem obdarzonym dużym poczuciem humoru...


poboczem.pl

Podziel się

~Maja -

Cytat: "Nigdy bym go nie kupił, bo strach było tym czymś jeździć. To była wizytówka nieudolnej gospodarki PRL-u" - wyraża swój pogląd "Gucio".... tak sobie myślę, że Gucio to nigdy nie jeździł maluchem, a co do gospodarki PRL Guciu to kretyn jesteś, maluch to Fiat 126p opracowany we Włoszek, jedynie ta mała literka "p" oznacza, że Włosi skierowali produkcję do Polski gdzie był wytwarzany... robiłam na maluchu prawo jazdy i fajnie się jeździło, całkiem spoko samochodzik, tak do 70 km/h max (przy wyprzedzaniu do 90 km/h) bo i więcej na drodze nie potrzeba (do tej pory tak uważam) - wszak kto przestrzega przepisów nie jeździ jak durny ponad 100 po zwykłych drogach lokalnych, gminnych i powiatowych. Maluch był super - spełniał marzenia wielu Polaków o własnym aucie. Mały i trochę niewygodny ale z bardzo dostępną ceną. Na pewno pchnął polską motoryzację do przodu. Taki w sam raz samochód na dojazd do pracfy czy okolicznego miasta na zakupy. Śmieszy mnie dzisiejsza sytuacja jak z osiedla oddalonego o 2 km. jakiś głąb dojezdża codziennie do pracy wielkim SUVem lub terenówką... zaspakajanie swojego ego i kompleksów.... bez ekonomicznego uzasadnienia... no ale jak raz na rok w wakacje gdzieś dalej się pojedzie (ja jeżdżę pociągiem) to taki głąb myśli, że wszyscy na niego patrzą a po chwili dziwi się, że nikt nie patrzy bo na Helu czy w Zakopanem wokoło o 100% lepsze fury - więc wraca do swojego domku jeszcze bardziej zakompleksiony i kupuje jeszcze większe auto aby za rok zaszpanować... ale wracając do tematu, Wprawdzie w latach 1980-tych maluch już się zestarzał i kontynuowanie produkcji w latach 1990-tych było swoistym kuriozum (ale to już nie PRL Guciu, lata 1990-te) to do tej pory uważam, że maluch "zrobił swoje". I nie zaklinaj czasu Guciu bo myślę, że wielu takich jak ja, widząc dziś malucha na ulicy ogląda się za nim, a nie za tymi full-wypas współczesnymi badziewiami. Nie obrażaj malucha Gucio bo nic o nim nie wiesz....

~Paulina -

Typowi Polacy, siedzą tylko i krytykują... Mnie cala akcja wydala się na początku nieco niepotrzebna, ale koniec końców przyczyniła się do zrobienia czegoś dobrego. A pani organizatorka... Cóż, dostrzegła okazje, żeby się wypromować i z niej skorzystała. Wy te zacznijcie główkować zamiast pluc jadem.

Piszesz jako Gość