Straszne pytanie: "Tato, pożyczysz mi dzisiaj auto?"

Środa, 30 sierpnia (08:54)

Jest taki stary, brzydki dowcip o teściowej, nowym samochodzie jej zięcia oraz przepaści. Ma on ilustrować pojęcie tzw. mieszanych uczuć. Absolutnie nie zamierzamy przytaczać tu owej historyjki, tym bardziej, że "mieszane uczucia" można równie trafnie zdefiniować w inny sposób.

Oto wasz syn lub córka zdali egzamin i otrzymali prawo jazdy. Jesteście dumni z sukcesu potomka, lecz dobry humor psuje wam wizja nieodległej przyszłości. Wiecie bowiem, że lada chwila usłyszycie prośbę: "Tato, pożyczysz mi dzisiaj wieczorem swoje auto, umówiłem się z dziewczyną (chłopakiem, kolegami itp.)?"

Oczywiście możesz mieć pełne zaufanie do umiejętności świeżo upieczonego kierowcy, ale trudno uwierzyć, że nawet wtedy nie odczuwasz pewnego wewnętrznego niepokoju. Co robić?

Nie brakuje mądrych poradników, sugerujących postępowanie w takich sytuacjach.Co istotne, są one adresowane do obu stron, zarówno dawców, jak i biorców kluczyków.

"Staraj się zrozumieć emocje rodziców. Przekonaj ich, że ciągłe pouczanie wcale nie robi z ciebie lepszego kierowcy, a tylko zniechęca do wspólnej jazdy. Rozmawiaj z nimi o bezpieczeństwie na drodze i zagrożeniach, które są najczęstszymi przyczynami wypadków z udziałem młodych ludzi - radzi żółtodziobom firma oponiarska Goodyear. - Zbyt szybka jazda, jazda nocą i w trudnych warunkach, korzystanie z telefonu podczas jazdy, alkohol, narkotyki, jazda bez zapiętych pasów bezpieczeństwa - daj im do zrozumienia, że rozumiesz zagrożenia, jakie niosą i pokaż, że jesteś ponad to."

Młodzi powinni namawiać rodziców na wspólne przejażdżki samochodem,  oczywiście przydzielając im rolę pasażerów. Spokojne, rzeczowe komentowanie sytuacji na drodze, zachowania innych kierowców, omawianie mijanych znaków drogowych, pozwoli udowodnić znajomość przepisów ruchu. Wyjeżdżając, należy grzecznie informować "starych" o dotarciu do celu i terminie planowanego powrotu do domu, jednocześnie z sugestią, aby rodzice nie dzwonili wtedy, gdy młody właśnie prowadzi wóz. Bo to przecież dla niego niebezpieczne.

Goodyear przytacza badania, z których wynika, że młodzi kierowcy mają większe skłonności do brawury na drodze, gdy podróżują w towarzystwie rówieśników (wiadomo: w grupie dostają tzw. "małpiego rozumu"). Dlatego warto obiecać rodzicom, że nie będzie się "wesołą taksówką" dla znajomych...

Rodzice, z innego poradnika, dowiadują się, że powinni jak najczęściej towarzyszyć początkującemu kierowcy jako pasażerowie, nigdy przy tym na niego nie krzycząc, unikając stwierdzeń typu: "Bo ty zawsze... Bo ty nigdy..." (tak, tak - dobrze wiemy, jakie to trudne). Zamiast połajanek należy przekazywać konstruktywne uwagi na temat stylu jazdy młodego, spokojnie omawiając popełniane przez niego błędy, absolutnie się z nich nie wyśmiewając. Przeciwnie - trzeba wspierać latorośl, mówiąc, że zdarzają się one najlepszym. Ucząc młodego kierowcę poszanowania przepisów, odpowiedzialności na drodze, nieprzeceniania swoich umiejętności, bądź zawsze partnerem dla dziecka.

Dla osób, które z braku czasu, cierpliwości, nie potrafią wdrożyć w życie owych zasad, z pomocą spieszy Toyota oraz londyński oddział agencji reklamowej Saatchi&Saatchi. Otóż przygotowały one specjalną aplikację, którą należy  zainstalować w smartfonie młodego kierowcy i uruchomić w chwili wręczenia mu kluczyków do rodzicielskiego auta. Apka Safe & Sound przede wszystkim odcina użytkownika od serwisów społecznościowych i uniemożliwia mu wysyłanie podczas jazdy wiadomości tekstowych. Co gorsza, w momencie przekroczenia dopuszczalnej prędkości zmienia odtwarzaną w samochodzie muzykę - na wyjątkowo nielubianą przez potomka i grożącą obciachem w oczach towarzyszy podróży.

To podobno działa, lecz my mimo wszystko mamy wątpliwości. Co będzie, gdy młodziak wyłączy smartfon, skorzysta z telefonu koleżanki lub kolegi, albo po pewnym czasie, podobnie jak rodzice, stanie się miłośnikiem operowych arii i piosenek Krzysztofa Krawczyka?

poboczem.pl

Podziel się

~Max -

Najgorsi są młodzieńcy co przejechali pierwsze 5 tysięcy kilometrów i wydaje im się ,że już wszystko umieją i zaczynają jeździć coraz szybciej. Czasami niestety z błędu wyprowadza go dopiero strażak przy pomocy nożyc do metalu.

~Frygdtg -

To proste, umówić się, że dostanie na prawko pod warunkiem, że bedzie prowadził tylko w obecnosci rodziców.umowa to umowa. Samochód przedstawia poważną wartość rodzinną i nie może być tak sobie narażony na dodatkowe ryzyko. Będzie miał swój to bedzie niezależny, ale najpierw niech na niego zarobi, wtedy bedzie znał wartość tego, czym ryzykuje.

~Malkontent -

Ja rozwiązałem problem prosto córka na 18 tkę dostała punko , a syn poldka (naszego wysłużonego). Puntko oczywiście używka , ale w bardzo dobrym stanie. Dzieciaki nauczyły się chodzić przy bryczkach , a na paliwo trzeba było zarobić . Dziś już mają swoje znacznie lepsze bryczki , ale tamte do dziś wspominają.

~lump -

Od przyszłego roku przez osiem miesięcy nie będzie wolno młodemu kierowcy jeździć pożyczonym samochodem czyli w dużej części wypadków nie będzie wolno jeździć młodemu kierowcy w ogóle.

~Q10 -

Znajomi mieli syna, na 18'stkę kupili mu wymarzone autko, 19 niestety już nie było... :( Nie ma co ukrywać w wieku 16 - 20 lat, a często i dłużej ma się w głowie siano. Ja, prawko zdobyłem mając 17 lat, dziękuję Panu Bogu że nikomu nie zrobiłem krzywdy...

Piszesz jako Gość