Hit Internetu. "Żenada typowa dla policji"

Niedziela, 24 września (23:34)

Ach, co to był za ślub... To znaczy konkretnie przejazd na ślub. A może zresztą ze ślubu na przyjęcie. Tego nie wiemy, wiemy natomiast, że filmik, pokazujący przebieg incydentu z udziałem szykownego orszaku weselnego i patrolu drogówki z tajemniczym motocyklistą-sztukmistrzem w tle, stał się hitem Internetu.

Nie będziemy streszczać wspomnianego nagrania, bowiem każdy, kto chciał, już je widział, a kto zechce - zobaczy. Pragniemy jedynie zauważyć, że stanowi ono namacalny dowód, iż są sprawy, wokół których nasz naród, tak często głęboko poorany podziałami, potrafi się naprawdę zjednoczyć. Sądząc po reakcjach na wydarzenia zarejestrowane obiektywem i mikrofonem, większość społeczeństwa, pomimo publicznie deklarowanego poparcia dla ładu, porządku i rządów silnej ręki, w starciu utrwalonego ludowego zwyczaju z suchą literą prawa zdecydowanie opowiada się po stronie tradycji.  W omawianym przypadku paragrafy reprezentował funkcjonariusz policji. No i dostało mu się, oj dostało...         

"Żenada typowa dla policji, brak mózgu i wykorzystywanie swojej władzy"...

"Przecież mogli ruszyć w pogoń za motocyklistą, tylko się leniom nie chciało"...

"Wielki szeryf ha ha"...

"Biedny policjancik całe życie pod górkę dostał biedaczysko trochę władzy i mu resztki rozumu wywiało"...

"Strażnik Teksasu" z zabitej deskami wiochy"

"Ty, a gdzie jest napisane, że musisz zostać konfidentem policji? (...) Nie złapali, ich sprawa. A z nikogo kapusia nie będą robili!"

"To była pusta droga! Szczególna sytuacja i ten motocyklista nikomu nie zagroził niczym! (...) Ambicja pustaków - psów."

"Znowu kompromitacja polskiej policji, powinni się wstydzić i zwolnić się z tej pracy, jak nie umie swoich obowiązków wykonywać. Żałosne."

"Szok, co za kraj???????"

"Kandydat do nagrody największego idyjoty roku!"

"Jego matka musiała dużo jeść śniegu, że takiego bałwana urodziła..."

"Biała czapeczka u boku pałeczka a pod czapeczką pustka aż echo idzie"...

"Jego się powinno wywalić z roboty"...

"Typowy nieuk"...

"To zwykły śmieć"...

"Głupi wał i tyle"...

Tylko nieliczni odważyli się zająć odmienne stanowisko. Niektórzy wyrazili przypuszczenie, że mamy tu do czynienia z tzw. bramą, której przekroczenie wymaga złożenia przez drużbów lub weselnego starostę okupu, zazwyczaj w formie płynu opakowanego szkłem. Nam też początkowo wydawało się, że owo "zatrzymanie przez policję" oraz późniejsza "rutynowa kontrola" dokumentów, gaśnicy i trójkąta mogły stanowić zaplanowaną, dodatkową atrakcję dla państwa młodych i ich gości. Jak słychać, wcześniej zamówione i z góry opłacone "napady terrorystów", "porwania", "ataki zbójców" itp. są dzisiaj w modzie. Dlaczego w ofercie organizatorów wesel nie miałaby znaleźć się "interwencja drogówki"?  Jednak obserwując dalszy rozwój sytuacji, płacz dzieci, potok wulgaryzmów, wezwanie na miejsce kolejnego radiowozu, doszliśmy do wniosku, że to nie ustawka, lecz autentyk. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że rodzi się w kraju nowa świecka tradycja w postaci udziału efektownych jednośladów w orszakach weselnych ("Rozumiem asysta motocyklowa. Równa spokojna jazda. Bezpieczna! Na postoju ryk silników i ślad gumy. Jednak na drodze takie figury to wieśniactwo" - napisał jeden z internautów).

Powyższa wzmianka stanowi jedną z trzech przesłanek, które każą powątpiewać w zapewnienia pasażerów samochodu wiozącego nowożeńców, że jadący przed nimi zmotoryzowany "akrobata" to ktoś obcy i zupełnie przypadkowy. Dwie pozostałe, to kadry z filmu, pokazujące, że siedząca obok kierowcy kobieta rejestrowała wyczyny motocyklisty za pomocą smartfonu, a na widok policji aparat szybko schowała, oraz wpisy w Internecie sugerujące, że zarówno ów jeździec, jak i filmiki dokumentujące jego drogowe wyczyny, są ich autorom dobrze znane.

Mniejsza o to. Tak czy inaczej myślimy, że pretensje do policjantów są nieuzasadnione, którzy przecież, gdyby chcieli, mieliby dużo więcej powodów do zatrzymywania weselnych limuzyn. Zastępujące tablice rejestracyjne blachy z napisem "Nowożeńcy" czy "Młoda Para"... Umieszczane na maskach aut i ograniczające widoczność kierowcom wielkie lalki, pluszowe misie i naręcza balonów... Zbyt mała odległość między pojazdami w orszaku... Używanie w terenie zabudowanym sygnałów dźwiękowych... Jazda z włączonymi światłami drogowymi i przeciwmgłowymi... Oj, nazbierałoby się tego na niejeden solidny mandat i niezłą porcję punktów karnych.    

Jak policja tłumaczy się z tego incydentu? Tego dowiesz się TUTAJ.

poboczem.pl

Podziel się

~Normalny -

Ten film powinien wyglądać tak: Jedzie motocyklista, nie zatrzymuje się policji. Policjant zatrzymuje orszak: - "Znacie Państwo tego motocyklistę? Nie? A to szkoda. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia w imieniu polskiej Policji. Szerokiej Drogi!" Też by był hit internetu, a jaki zysk na wizerunku!

~buuu -

Policjant na nagraniu PUBLICZNIE PRZYZNAŁ SIĘ DO NADUŻYCIA UPRAWNIEŃ, powiedział że gdyby motocyklista się zatrzymał nie byłoby problemu , tak samo nie byłoby problemu gdyby udzielili mu informacji kim jest. WPROST UZALEŻNIAŁ podjecie czynności od informacji, i WPROST PRZYZNAŁ że podejmował czynności wobec kierowcy AUTA ponieważ inny kierowca się nie zatrzymał. EWIDENTNE bezpodstawne zatrzymanie, EWIDENTNE NADUŻYCIE UPRAWNIEŃ do którego co ciekawe policjant przyznał się sam publicznie na filmie . Polecam wziąć dobrego prawnika , złożyć skargę nawet do samego ministra . Władza ma swoje granice a policjant ma obowiązek działać w jego granicach jeśli sam publicznie się przyznaje "że stwarza problemy kierowcy dlatego że nie zatrzymał mu się inny kierowca" to prosta droga do wszczęcia postępowania o nadużycie uprawnień. Policjant NIE MA PRAWA "stwarzać żadnych problemów" tylko kontrolować oraz karać na okoliczność konkretnych przepisów lub ich przekroczenia przez kierowcę auta, jeśli PUBLICZNIE NA NAGRANIU przyznał że "stwarza problemy" kierowcy auta ponieważ motycyklista się nie zatrzymał sam na siebie ukręciła bata. Postępowanie dyscyplinarne jak nic , niech ludzie biorą dobrego adwokata i policjant pozna granice jego władzy

~Diango -

NA MIEJSCU JEGO PRZEŁOŻONEGO OD RAZU WRĘCZYŁBYM MU "DYSCYPLINARKĘ" ZA NIE UMIEJETNOŚĆ ZACHOWANIA SIĘ W PRACY NA SŁUŻBIE . PO PIERWSZE WIDZĄC MOTOCYKLISTE EWIDENTNIE ŁAMIĄCEGO PRZEPISY POWINNI NATYCHMIAST ROZPOCZĄĆ INTERWENCJĘ - CZYTAJ: WSKAKUJE DO RADIOWOZU I DŁUGA ZA NIM W MIĘDZYCZASIE ORGANIZUJĄC INNE RADIOWOZY NA BLOKADĘ . A TEN BAŁWAN WYBRAŁ NAJINTELIGENTNIEJSZE ROZWIĄZANIE CZYLI SPISANIE GOŚCI WESELNYCH . SZKODA , ŻE NIE OBSZEDŁ POBLISKIEJ GALERII HANDLOWEJ I NIE POPYTAŁ SPRZEDAWCÓW CZY PRZYPADKIEM NIE ZNAJĄ JAKIEGOŚ MOTOCYKLISTY , KTÓRY UMIE JEŻDZIĆ "NA ŚWIECY" . TO BY NA PEWNO PRZYSPIESZYŁO ŚLEDZTWO ...... KOGO ONI TAM ZATRUDNIAJĄ ???

Piszesz jako Gość