​Przerażające sceny na przejazdach kolejowych

Piątek, 6 października (14:00)

W Internecie nie brakuje mrożących krew w żyłach filmów, które ukazują lekkomyślność, by nie rzec głupotę użytkowników dróg. Z pewnością do najbardziej wstrząsających należą te z zapisów monitoringu na przejazdach kolejowych.

Nie jest wyjątkiem również najnowsze nagranie ze wspomnianego cyklu - z wypełnionym pasażerami autobusem Kolei Mazowieckich w roli głównej (kliknij w ramkę obok, znajdziesz tam film z tego groźnego zdarzenia). To tylko 41 sekund, a jaki ładunek emocji. Również wśród komentujących incydent internautów, którzy nie pozostawiają na kierowcy autobusu suchej nitki.

Nie będziemy przytaczać tutaj określeń i obrazowych porównań, opisujących jego postępowanie, kompetencje i stan umysłu. I bez tego chłop ma dosyć kłopotów. Zastanówmy się lepiej na przyczynami podobnych zachowań.

Według Polskich Kolei Państwowych, które zainicjowały co najmniej kilka kampanii społecznych, ostrzegających przed niebezpieczeństwami czyhającymi na przejazdach kolejowych, winę ponoszą tu: ryzyko, brawura, rutyna i pośpiech.

Pośpiech? Tak, często zupełnie nieracjonalny. Ten sam, który każe lekceważyć czerwone światło na skrzyżowaniach, wyprzedzać na zakrętach, pędzić setką przez teren zabudowany itp. Po to, by ryzykując życiem zaoszczędzić parę minut. Mam czekać przed zamkniętym szlabanem? E tam, przecież zdążę przejechać...

Brawura, czyli odwaga na pokaz? Oj, tak. Stójcie sobie frajerzy, czekajcie. I patrzcie, co robią prawdziwi faceci...

No dobrze, tylko jak wytłumaczyć taką postawę w sytuacji, gdy samochód ryzykanta to jedyny pojazd na przejeździe i nie bardzo jest się przed kim popisywać?

Rutyna? Niewątpliwie. Skoro już tyle razy przejeżdżałem bez szwanku pod opuszczającymi się szlabanami, to dlaczego teraz miałoby być inaczej? Takie myślenie prowadzi prostą drogą do tragedii.

Pośpiech, brawura, rutyna... Do powyższego zestawu przyczyn karygodnych zachowań kierowców należałoby dodać jeszcze jedną: działanie pod wpływem impulsu.

Ludzkie odruchy bywają zazwyczaj zgodne z instynktem samozachowawczym. Nie wkładamy palców między drzwi, bo wiemy, czym się to może skończyć. Jednak siedząc za kierownicą często postępujemy wbrew elementarnym zasadom bezpieczeństwa. Zamiast hamować - przyspieszamy, zamiast stanąć i się wycofać - jedziemy dalej, zamiast zrezygnować z wyprzedzania i poczekać na lepszą do tego okazję - dodajemy gazu, licząc, że jakoś to będzie. Zdążymy.

Podobnie postępują kierowcy na przejazdach kolejowych. Zdrowy rozsądek nakazuje, by się zatrzymać, zaczekać, nie ryzykować. Ale impuls, często bliski paniki, powoduje, że zapominamy o zdrowym rozsądku.

Idziemy o zakład, że wielu kierowców, zapytanych tuż po sforsowaniu szlabanów o motywy swojego zachowania, nie potrafiłoby go w żaden sensowny sposób wytłumaczyć.

Swoją rolę odgrywa również... postęp techniczny. Kiedyś bariery podnosili i opuszczali dróżnicy. Owszem, zdarzało się im zaspać czy upić. Zaniedbanie obowiązków doprowadziło do niejednej tragedii (tak przecież zginął kierowca rajdowy Janusz Kulig), ale generalnie obecność na rogatkach żywego, umundurowanego człowieka z chorągiewką i gwizdkiem temperowała kierowców. Zautomatyzowanie przejazdów kolejowych daje poczucie anonimowości i zachęca do łamania przepisów. Zwłaszcza tam, gdzie zostały zainstalowane tzw. półzapory. Owszem, ułatwiają one opuszczenie torowiska w razie zagrożenia, ale z drugiej strony skłaniają do uprawiania niebezpiecznego slalomu.   

Wspomnieliśmy o panice... Jej przejawy wyraźnie widać w zachowaniu nieszczęsnego kierowcy autobusu Kolei Mazowieckiej. Świadczy o tym zatrzymanie pojazdu przed szlabanem (trzeźwa ocena sytuacji nakazywałaby wyłamanie bariery), jak i późniejsze rozpaczliwe próby ostrzeżenia maszynisty nadjeżdżającego pociągu. No cóż, w ekstremalnych sytuacjach ludzie nie zawsze kierują się rozumem...

Zamieszczony przez nas filmik, dokumentujący zakończony w sumie dość szczęśliwie, bo bez ofiar incydent zainspirował internautów do często złośliwych komentarzy. Ktoś dochodzi na przykład do wniosku, że "skoro samochód musi się zatrzymywać przed przejściem dla pieszych, bo ktoś tam przechodzi, to i pociąg powinien stawać przed przejazdem i przepuszczać samochody, pieszych i zwłaszcza rowerzystów."

Żarty żartami, ale nie zapominajmy o tragediach, do których wciąż dochodzi na torach. Choćby o wypadku sprzed dwóch lat na przejeździe kolejowym w Czechach, gdzie polski kierowca TIR-a doprowadził do zderzenia z rozpędzonym pendolino. W wypadku tym śmierć poniosły trzy osoby, podróżujące pociągiem, a 17 zostało rannych.

A tak nawiasem mówiąc, kierowcy kierowcami, ale na nas największe wrażenie wywołał filmik, pokazujący, jak zamknięty przejazd kolejowy pokonuje śmiałek na wózku inwalidzkim. Przerażające...   

poboczem.pl

Podziel się

~MARTA -

Do kierowców nie dotrze tragiczny film......prawie wszyscy piszą ....powinny być tunele... powinny być przejazdy bezkolizyjne.....powinny być zapory....powinien stać dróżnik... i tak dalej ....i tak dalej......zawsze coś powinno być.......A kierowca powinien być rozważny i używać rozumu .....jeśli go posiada......mamy coraz lepsze drogi......ale i tak codziennie co najmniej 3 albo 4 ciężarówki lądują w rowie......BRAK SŁÓW............

~wal -

Za tego typu "wykroczenia" mandaty powinny zaczynać się od 2 tys złotych. A jeśli "delikwent" doprowadził do wypadku, czy uszkodził szlaban itp, powinien pokryć wszelkie koszty z własnej kieszeni a nie z ubezpieczenia!

~Gagar -

W moim mieście jest pewien przejazd kolejowy bez zapór, jeździ tamtędy pociąg towarowy,rzadko ale jeździ. Oczywiście przejazd jest zaopatrzony w znak STOP i linię bezwarunkowego zatrzymania się. W takich warunkach,pociąg może jechać z prędkością ustaloną w przepisach a mianowicie,powoli. A teraz sedno;nikt na tym przejeździe nie zatrzymuję się by sprawdzić czy nadjeżdża "stonka",aż razu pewnego w mglisty dzień,jakiś facet wjechał pod ten pociąg doprowadzając do zderzenia,później płakał że on myślał że nic tedy nie jeździ. 90% kierujących nie stosuje się do znaku STOP-u i linii bezwarunkowego zatrzymania się i nie ma to znaczenia czy to przejazd kolejowy, czy skrzyżowanie drogowe.

~miras -

To też wina pkp bo zastępują ludzi komputerami które zamykaj szlabany.Przecież tydzień temu krążył filmik kiedy to zapory się zamykały po przejechaniu pociągu.Dlaczego tutaj nie pokażecie tego filmiku?

Piszesz jako Gość