Kot ugrzązł pod maską. Ratowali go strażacy

Wtorek, 10 października (12:20)

Strażacy nie przez przypadek cieszą się największym zaufaniem wśród wszystkich służb mundurowych. Niosą pomoc niezależnie od tego czy potrzebuje jej schorowany staruszek, ofiara wypadku, czy... uwięzione w potrzasku zwierzę.

Z nietypową interwencją zmierzyli się strażacy z Tychów. Do jednostki państwowej straży pożarnej trafiła prośba o uwolnienie zakleszczonego pod maską samochodu kota.

Strażaków poprosiła o pomoc zaniepokojona właścicielka Volkswagena Polo, która przy próbie uruchomienia pojazdu usłyszała spod maski głośne miauczenie. Szybko okazało się, że w komorze silnika schronił się mały kotek, którego łapa wkręciła się w pasek klinowy.

Na pomoc zwierzęciu przybyły aż dwa zastępy straży pożarnej. Pierwsza załoga musiała wezwać na pomoc jednostkę ratownictwa techniczno-drogowego wyposażoną w cięższy sprzęt. By nie uszkodzić pojazdu w ruch poszły m.in. poduszki pneumatyczne. Dzięki nim możliwe było uniesienie przodu samochodu w sposób umożliwiający demontaż osłony silnika. By uwolnić zakleszczone zwierzę trzeba też było zdemontować napinacz i sam pasek klinowy.

Akcja ratowania zwierzęcia trwała blisko 1,5 h. Ostatecznie kot przekazany został strażnikom miejskim, którzy odwieźli go do lecznicy weterynaryjnej.

poboczem.pl

Podziel się

Piszesz jako Gość