Jak "po męsku" założyć oponę na felgę?

Czwartek, 26 października (16:01)

Jeśli ktokolwiek zapyta nas o kierowców, którzy cechują się największymi umiejętnościami radzenia sobie w każdej sytuacji, bez wahania wskażemy na miłośników offroadu.

Każdy, kto chociaż raz doświadczył emocji związanych z jazdą w terenie wie, że ogromna część właścicieli, mniej lub bardziej "zmotanych", terenówek przypomina "czarnego rycerza" z filmu "Monty Python i Święty Grall". Niezależnie od tego, jak poważnie oberwałby ich samochód, dla większości "to tylko draśnięcie".

Wysunięte półosie, ukręcone przeguby czy urwane resory to zbyt błahe obrażenia, by posiłkować się lawetą. Dysponując pasami, podnośnikiem farmerskim i odrobiną wyobraźni, z tego typu "drobnostkami" spokojnie wrócić można do domu "na kołach".

A co, jeśli współpracy odmówią same koła? Spokojnie, na to też są sposoby. Rozerwaną oponę można przecież wypchać słomą, spiąć "trytytkami" czy zalepić stopionym nad ogniskiem dywanikiem podłogowym. Nie ma się też czym przejmować, gdy potężny "kapeć" o średnicy 30 czy 33 cali spadnie z obręczy, a my nie mamy ani wulkanizacyjnej "łyżki", ani nawet pompki.

Na to też są sprawdzone sposoby. Chociażby taki!

Pamiętajcie jedynie, że, choć wydaje się to być efektownym i prostym sposobem nałożenia opony na felgę, wymaga jednak nieco wprawy. O czym przekonał się bohater poniższego nagrania.

poboczem.pl

Podziel się

~Grandcherokee -

Stary patent. Za komuny każdy tak robił z kołami od ciężarówek. Teraz wali się powietrzem pod ciśnieniem aby opona do obręczy doszła ale kiedyś się podpalało. Popytajcie kierowców Starów, Jelczów :)

Piszesz jako Gość