Pożegnaj zmarłego bez wysiadania z auta, czyli pomysły Amerykanów

Wtorek, 31 października (10:45)

Narodowym sportem Amerykanów wydaje się być lenistwo. Bez wysiadania z samochodu można tam już zrobić właściwie wszystko.

Już w latach pięćdziesiątych za oceanem furorę robiły samochodowe kina - ktoś wpadł bowiem na pomysł, że nie ma sensu integrować się ze społeczeństwem słuchając śmiechów, ziewania i chrupania popcornu, skoro film obejrzeć można siedząc wygodnie we własnym aucie.

W tym samym czasie pojawiły się również pierwsze restauracje z tzw. drive-thru, gdzie ociekające tłuszczem hamburgery serwowane były bezpośrednio do wnętrza auta.

Następnie przyszła też moda na samochodowe zoo, w których podróżując własnym pojazdem po wyznaczonych trasach zza szyby podziwiać można było różne, egzotyczne zwierzęta.

Amerykanie posunęli się jednak o krok dalej. Bez wysiadania z auta w USA pożegnać się dziś można z babcią czy wujkiem, który skończyli już swój ziemski żywot...

Chociaż dom pogrzebowy z własnym drive-thru wydaje się być pomysłem z pogranicza szaleństwa i głupoty, to nie żart. Taki właśnie przybytek otworzyła niedawno Peggy Scotto Adams, właścicielka domu pogrzebowego w mieście Compton w Kalifornii.

Budynek zakładu poszerzony został o specjalną przybudówkę, która kształtem przypomina nieco automatyczną myjnię. W otwartym z dwóch stron pomieszczeniu bez trudu pomieszczą się nawet trzy samochody. Wewnątrz wiaty zamontowano ogromną szklaną witrynę, za którą eksponowane są ciała. Zza szyby, niczym na rybki akwariowe w sklepie zoologiczny, popatrzeć można sobie np. na zmarłą ciocię...

Jak wam się podoba ten pomysł rodem z USA?

poboczem.pl

Podziel się

~jurecki -

niedługo jadąc na imprezę do znajomego przejeżdżając koło jego domu podniosą rękę w geście powitalnym i nie zatrzymując się wyrzucą przez okno prezent do ogrodu. W co ludzkość wdepnęła?

Piszesz jako Gość