"A proszę mnie pocałować w pupę bo mam abonament..."

Poniedziałek, 6 listopada (10:57)

​We współczesnych miastach coraz trudniej zaparkować samochód. Kto wraz z mieszkaniem na nowym osiedlu nie kupi miejsca postojowego w podziemnym garażu, jest w dużym kłopocie. Kto w środku dnia wybierze się autem do centrum wielkiej aglomeracji, skazuje się na długie poszukiwanie wolnego skrawka, na którym mógłby bezpiecznie, zgodnie z przepisami i za w miarę przystępną opłatą pozostawić swój pojazd.

W Krakowie sporo zamieszania wywołała zapowiedź likwidacji kilku tysięcy miejsc parkingowych na chodnikach - wszędzie tam, gdzie stojące samochody nie pozostawiają pieszym przepisowych 1,5 - 2 metrów. Władze i "zieloni" zachęcają zmotoryzowanych mieszkańców do korzystania z komunikacji publicznej lub przesiadki na rowery. Niestety, kto był w takim na przykład Amsterdamie, ten wie, że również nadmiar jednośladów może być przyczyną problemów i źródłem międzyludzkich konfliktów. Zresztą co tam Amsterdam, spójrzcie tylko na zdjęcia, które pstryknęliśmy przed jednym z krakowskich bloków...

Nie, nie chodzi nam o widoczny na fotografii rower (nomen omen marki Amsterdam), lecz o przypięte do niego kartki.

Najpierw uwidoczniona na nich korespondencja nas zdziwiła, potem rozbawiła, a na końcu skłoniła do chwili zadumy, z optymistycznym w zasadzie wydźwiękiem. Zwróćmy bowiem uwagę na treść i ton owej epistolarnej wymiany zdań...

"Proszę to stąd zabrać. Przeszkadza. Dziękuję." Napisane krótko, w dość kategorycznej formie, ale poprawną polszczyzną, daleką od modnego obecnie w młodszej części społeczeństwa stylu esemesowego, ze znakami interpunkcyjnymi i ogonkami przy "e". No i z grzecznościowym zakończeniem. Przyczepić się można byłoby w zasadzie jedynie do zaimka "to", określającego rower. Brzmi troszkę lekceważąco, nawet uwzględniwszy, że pojazd, do którego się odnosi, rzeczywiście nie jest szczytowym osiągnięciem techniki i nie pachnie nowością.

Przejdźmy teraz do drugiej kartki, tej z odpowiedzią. "A proszę mnie pocałować w pupę bo mam abonament na parking wykupiony dożywotnio dziękuję".

Jak widać, ma ona dość frywolny charakter, jednak w sumie przyjazny, o czym świadczy zarówno finalne "dziękuję", jak i zastąpienie litery "d" literą "p" w słowie, określającym miejsce, w którym plecy tracą swoją szlachetną nazwę. Niby niewielka różnica, a o ile sympatyczniej brzmi. Szkoda, że autor (autorka) zapomniał (zapomniała?) o kropkach...

Można dyskutować bez epitetów, bez wzajemnego obrażania, grożenia wzywaniem służb porządkowych, bez zapowiedzi pocięcia opon, bez gwoździa rysującego karoserię? Jak widać można. W świecie rowerzystów wciąż obowiązują łagodniejsze obyczaje niż w krwiożerczej krainie właścicieli samochodów. Zastanawia nas tylko ów "dożywotni abonament" na parkowanie. Kto takie wydaje? I czy dotyczy on pojazdu czy kierowcy? A na samochód też  można by coś takiego dostać?              

poboczem.pl

Podziel się

~Aga -

Niech mnie radni Krakowa cmokną w pupę. Samochodem odebranie dziecka ze szkoły oddalonej o 3,5 km od miejsca zamieszkania zajmuje mi 20 min. Zdarzyło się, że musiałam jechać autobusem bo samochód nawalił, zajęło mi to 2 godziny bo nie dość, że w okolice szkoły żaden autobus nie dojeżdża i trzeba zasuwać kawał z buta to jeszcze trzeba się przesiąść. Efekt tej zimnej listopadowej wycieczki i wdychania smogu był taki, że następnego dnia zasuwałam z dzieckiem do lekarza. Dziękuję.

~Stefan -

Przychodzi facet do banku i prosi o kredyt na miesiąc. Urzędnik pyta się, ile chce i jakie ma zabezpieczenie. Facet chce 35 tys. złotych na wyjazd na wakacje. W ramach zabezpieczenia zostawi swoje Lamborghini. Urzędnik, węsząc dobry interes, daje mu kredyt i zabiera samochód. Po miesiącu facet wraca, oddaje 35 tys. i 14 złotych odsetek i odbiera zastawiony samochód. Zdziwiony urzędnik mówi, że sprawdzili go i okazuje się, że ma konto w ich banku na 3 mln dolarów, więc dlaczego brał kredyt? Na to facet odpowiada: "A gdzie ja bym znalazł w Krakowie płatny parking na miesiąc za 14 złotych?"

~kato -

Niestety, ale kupując mieszkanie w bloku godziny się na różne dziwne rzeczy, które przyjdą do głowy naszym współmieszkańcą... i nie warto z tym walczyć bo szkoda zdrowia.

~elvis -

Dzieci sie teraz przywozi i odwozi samochodami do szkoly ,zeby zrobic zakupy wsidaja i jada piecset metrow samochodem ,mnie nikt nie wozil i moich rowiesnikow , skonczylismy szkoly , studia bez tych manifestacji materianych i bufonady jaka opanowal ten kraj

Piszesz jako Gość