Ksiądz w porsche. Na poważnie i bez hejtu. Aktualizacja. Ksiądz przeprasza

Wtorek, 7 listopada (16:18)

"Kto ma księdza w rodzie tego bieda nie ubodzie" - głosi stara, ludowa mądrość, za którą zapewne kryje się wieloletnie, by nie rzec wielowiekowe doświadczenie.

 Z drugiej strony chrześcijanie dobrze pamiętają przestrogę, zresztą często przypominaną im sprzed ołtarza, wedle której "prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty wejdzie do Królestwa Niebieskiego". Dlatego też oczekują, by ich duszpasterze żyli tak, jak wymagają tego od swoich owieczek: skromnie, unikając wszelkiej ostentacji, skutecznie opierając się pokusom, roztaczanym przez współczesny świat, nastawiony na gromadzenie dóbr materialnych i konsumpcję. Trudno się zatem dziwić, że  poczuli się zbulwersowani postawą proboszcza z Kasiny Wielkiej w Małopolsce, który, jak donoszą media, jeździ porsche macanem, rocznik 2017, wartym ponoć 400 000 zł.

Ktoś powie: oto kolejny, brutalny atak lewactwa na Kościół katolicki i jego wspaniałych, oddanych Bogu i  ludowi kapłanów! Emocje oburzonych ostudzić powinna jednak wiadomość, że pierwotnym źródłem informacji o zaparkowanym na plebanii luksusowym SUV-ie była lokalna strona internetowa, której autorów, sądząc po innych wpisach, w żaden sposób nie da się posądzić o sympatie dla środowisk liberalnych i wolnomyślicielskich. Zresztą parafianie z Kasiny Wielkiej wypominają swojemu pasterzowi nie tylko samochód.

Obok zarzutów o charakterze ekonomicznym formułują także pretensje, dotyczące zarządzania majątkiem parafii, sprawowania posługi kapłańskiej, kwestii czysto religijnych czy liturgicznych.

Osobom spoza lokalnej społeczności trudno wnikać w istotę konfliktu, a tym bardziej rozsądzać, kto ma w nim rację. Skupmy się więc na rzekomym lub rzeczywistym motoryzacyjnym rozpasaniu duchowieństwa, które, przypomnijmy, już kilka lat temu skrytykował papież Franciszek mówiąc, że "boli go widok księdza w najnowszym modelu samochodu". I dodając: "Kiedy wybierzecie jakiś piękny model, pomyślcie o dzieciach, które umierają z głodu".

Analizowaliśmy wtedy te słowa, zastanawiając się, jak zdefiniować pojęcie: "najnowszy model",  nie mówiąc o urodzie aut, która, jak wiadomo, jest rzeczą gustu. Nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba...

Od papieskiej wypowiedzi, zresztą łagodnej w tonie, wręcz odrobinę żartobliwej, upłynęło sporo czasu, ale nadal twierdzimy, że w XXI wieku zmotoryzowany duchowny to nic nadzwyczajnego. Trudno oczekiwać od księży, że będą wykonywali swoje rozliczne obowiązki, zwłaszcza na wsi, drałując na piechotę czy pedałując na rowerze w znoszonej, pocerowanej sutannie i z pustym żołądkiem. Takie zachowanie mogłoby zostać uznane za działanie na pokaz, w świetle słów Ewangelii: "Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą". Demonstrowanie ubóstwa wcale też nie musiałoby spodobać się parafianom, bo wywoływałoby u nich poczucie winy i wstydu: "Czy naprawdę jesteśmy tak skąpi, że nie potrafimy zapewnić naszemu duszpasterzowi godziwego poziomu życia?"

Warto pamiętać, że pieniądze na zakup "najnowszego, pięknego modelu" auta nie zawsze nie muszą pochodzić z datków parafian. Księża mają rodziny, hojnych wujków za granicą, otrzymują spadki. Wciąż nie brakuje osób, które w testamencie zapisują swoje majątki instytucjom kościelnym czy właśnie konkretnym kapłanom. Jasne, mogliby oni odmówić przyjęcia prezentu albo sprzedać kosztowny wóz i wspomóc biedne, głodujące dzieci. Każdy z nas może to zrobić...

O ile się orientujemy, nie ma żadnych oficjalnych wytycznych Kościoła, wskazujących marki i modele aut, z których winni korzystać księża, ani limitujących wydatki na ten cel. Wszystko jest kwestią indywidualnej oceny, co wypada, a co już może zostać uznane za przejaw zbytku. Za brak wyczucia płaci się niekiedy wysoką cenę. Lista zarzutów wiernych z Kasiny Wielkiej wobec proboszcza była odpowiedzią na jego zadane podczas kazania pytanie, dlaczego na mszach świętych  w miejscowym kościele pojawia się coraz mniej osób...

AKTUALIZACJA:

Oświadczenie.

W związku z zaistniałą sytuacją, dotyczącą mojego samochodu, podjąłem decyzję o jego sprzedaży i przeznaczeniu uzyskanych w ten sposób środków na pomoc ubogim, do rozdysponowania przez Caritas Archidiecezji Krakowskiej. Jeśli ktoś  poczuł się zgorszony, bardzo przepraszam. Ks. Wiesław Maciaszek, proboszcz

poboczem.pl

Podziel się

~SILVO -

Księża się dziwią dlaczego ludzie nie chodzą do Kościoła , bo księża nie mają powołania do nauczania religii , tylko do ŁUPANIA LUDZI Z PIENIĘDZY, oni tak jak Janosik tylko Janosik dawał biednym , a oni dla sobie zostawiają. Robią dla dzieci komunijnych i dla młodzieży do bierzmowania indeksy i zmuszają do kościoła przyjście. Pan JEZUS wszędzie nauczał. Łupią za śluby, za pogrzeby, to nie jest co łaska , tylko haracz ściągany z ludzi. kiedyś księża jeździli furmankami, rowerami, biedźcie przykład z serialu ksiądz Mateusz tacy powinni być, pomagać,radzić a nie łupać.

~Wiemwszystko -

Ksiądz i zakonnik nie powinni posiadać osobistego majątku co na plebanii to kościelne ksiądz nie zarabia on służy i za to powinien dostawać właściwe wyznaczone gratyfikacji a to co dostanie na tacę powinien przeznaczyć na działalność kościoła a nie na swoje "wygody". Wszelkie wydatki na siebie powinien uzgadniać z radą parafialną i mieć jej zgodę .

~T. Kościuszko -

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnote i przesądy ludu.Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"

Piszesz jako Gość