Zarobki w Polsce 10 zł na godzinę, parkowanie 9 zł na godzinę

Poniedziałek, 11 grudnia 2017 (11:26)

Przez wiele lat jednym z najważniejszych symboli zamożności był w Polsce własny samochód. Dzisiaj na auto, chociaż oczywiście niekoniecznie nowe, stać praktycznie każdego.

Prawdziwie za to bogaty jest ten, kto ma gdzie parkować lub nie musi przejmować się związanymi z parkowaniem kosztami.

Miejsce postojowe na nowo budowanych osiedlach mieszkaniowych kosztuje równowartość kilkuletniej limuzyny. Wynajęcie sensownego garażu w dużym mieście potrafi rocznie uszczuplić konto najemcy o kwotę wystarczającą na zakup atrakcyjnych wczasów zagranicznych.

Cennym elementem osobistego majątku stały się blaszaki, skądinąd tak paskudnie zaśmiecające  krajobraz naszej kochanej ojczyzny. Zarządcy biurowców pilnie strzegą każdego kawałka placu, umożliwiającego pozostawienie samochodu. Słonych opłat żądają właściciele podziemnych parkingów, teoretycznie ogólnodostępnych.

Rząd, jak się dowiadujemy, nie ustaje w pracach nad przepisami, które pozwolą władzom samorządowym na tworzenie specjalnych, "śródmiejskich" stref, gdzie za godzinę parkowania trzeba będzie płacić nawet 9 zł.

Co gorsza, o ile wcześniej planowano, że  takie obszary będą mogły być wyznaczane w miastach liczących co najmniej 200 tys. mieszkańców, to obecnie ów limit zmniejszono ponoć do 100 tys.

"Postawili parkomaty za nasze pieniądze, przygotowali parkingi za nasze pieniądze, żeby teraz zbierać od nas pieniądze" - komentuje tę wiadomość "Tomi".

"Miejsce dla zaparkowania każdego samochodu powinno być całkowicie bezpłatne! To zachęca do odwiedzania, do turystyki, robienia zakupów, także w centrach miast!" - taką tezę stawia "Xhg".

"Zarobki w Polsce 10 zł na godzinę, parkowanie 9 zł na godzinę, czyli za dzień pracy zostaje w kieszeni 8 zł" - dokonuje szybkich obliczeń "P.S."

"Jeśli szybka sprawa, to jechać we dwóch. Jeden załatwia sprawę, a drugi kręci się jak najwolniej po ulicach. I tak wyjdzie taniej" - podsuwa rozwiązanie "ups". Jego pomysł ocenia sceptycznie "b": "Na pewno nie wyjdzie taniej, nie każdy jeździ na gaz, a w zakorkowanym centrum paliwo idzie błyskawicznie". Co spotyka się z ripostą "bociana": "Taniej czy nie, nieważne. Wolę przepalić w godzinę te 9 zł jeżdżąc bez celu, niż dać zarobić temu, kto takie głupoty wprowadza w życie. A że będą większe korki? No cóż... Trudno."

"Ciekawe, co na to właściciele knajp i sklepów" - zastanawia się "Ernst".

"Powinno być 15 [zł za godzinę], bo w stolicy można zwariować, korki, korki i korki, bo każdy musi jechać autem jakby nie było komunikacji, a połowa samochodów to rejestracje przyjezdnych (...) nie umiejących jeździć po Warszawie" - to opinia z komentarza, podpisanego inicjałami "aw".

"Czego mam życzyć pomysłodawcy tej podwyżki? Ze względu na stan zdrowia muszę przynajmniej dwa razy w miesiącu parkować w takiej strefie. Na przyjęcie w poradni trzeba niejednokrotnie czekać po kilka godzin. Dojazd innym środkiem transportu nie wchodzi niestety w grę. Już teraz płacę średnio za to parkowanie od 18 do 30 zł. Czego więc mu życzyć... może opamiętania?" - pisze "typ".

"W Londynie wprowadzono opłatę za wjazd do centrum. W Tokio, żeby zarejestrować samochód, musisz mieć miejsce do parkowania. W Nowym Jorku nikt praktycznie nie jeździ prywatnym samochodem po Manhattanie, a jeśli, to musi mieć kierowcę. W San Francisco znalezienie miejsca do parkowania graniczy z cudem, mimo, że jest mnóstwo płatnych i bezpłatnych parkingów (ceny nie są porażające, 3 dolary za godzinę). W Montrealu w centrum jest 6 dolarów za godzinę (na lotnisku nawet 20, ale ta oplata nie przekracza 20 dolarów, jeżeli parkujesz kilka godzin). Doszło do sytuacji, w której nie opłaca się jeździć samochodem do centrum. W godzinach szczytu dojazd zajmuje mi do 2 godzin, a ekspresowym autobusem i metrem około godziny(...) Co prawda samochodem poza godzinami szczytu mogę dojechać w 20 minut, ale jak doliczy się czas na znalezienie miejsca do parkowania, to wychodzi na to samo a do tego parking (...) na cały dzień kosztuje 15 dolarów. (...) Nie ma złotego środka. Wydaje mi się jednak, że poruszanie się samochodami prywatnymi w centrach miast odejdzie w niebyt. Dlatego śmieszą mnie takie określenia, jak miejski samochód, a już zakrawa na kpinę takie określenie, jak miejski crossover czy SUV - chyba, że nie macie normalnych ulic a drogi utwardzane. Rozumiem wasze rozeźlenie, gdyż jest to problem wymagający kompleksowych rozwiązań. Jeżeli chcesz, by ludzie korzystali z transportu publicznego to transport taki musi być tani, jeśli nie darmowy, a do tego użytkowy. Podnoszenie cen na parkingi i transport jest jedynie łupieniem obywateli a nie prawidłową polityką w dziedzinie komunikacji" - dzieli się swoimi spostrzeżeniami ze świata internauta, podpisujący się jako "Nonsensy".

"Miejski samochód"... Taka zbitka rzeczywiście coraz bardziej przekształca się w oksymoron, czyli zestawienie słów zupełnie do siebie nie pasujących, sprzecznych. W dużych miastach znalezienie miejsca do parkowania staje się marzeniem ściętej głowy. Wysokie opłaty mogą ułatwić to zadanie, ponieważ przyspieszają rotację na miejscach postojowych. Istnieje jednak pewna granica, poza którą przyjazd do centrum staje się luksusem dostępnym dla kierowców najlepiej sytuowanych lub osób, które nie płacą za to z własnej kieszeni. Czy taką granicą będzie zapowiadana stawka 9 zł za godzinę? To się okaże... 

poboczem.pl

Podziel się

~JWK -

Głosowanie nad zmianą stawki godzinowej za parkowanie do poziomu 9 zł będzie pierwszym i ostatnim głosowaniem, jakie podejmie jakakolwiek rada miasta. Potem ludzie sami wywiozą takich baranów na taczkach...

~Retep -

a ja to bym jeszcze wprowadził opłaty za wjazd do centrum rowerom, a co! - i tylko zwolnić z opłat np rowery wynajmowane na godziny albo prowadzone przez inwalidów (np niewidomych). Aaaa - i jeszcze wprowadzić opłaty za parkowanie rowerami -opłata zróżnicowana w zależności od rodzaju zapięcia i miejsca do którego się przypina

~KRZYSZTOF -

jak dobrze ze nie mieszkam w miescie tylko na wsi a na zakupy jak juz to do marketu gdzie parkikng jest, pozdrawiam mieszczuchow , a pod domem moge sobie 20 osobowych zaparkowac .

~aaa -

urzędy przenieść poza miasto a nie urzad w miesjce a potem korki sie dziwia tak samo galerie handlowe w samym centrum a i jeszcze nie weszedzie sie da jechać komunikacja ok warszaiw krakowie to sobie mozna jechać ale nie nawsi co autobus jedzie 2 razy dziennie i jeszcze 1 dzien nigdzie nic nie zalartwi

Gość

Piszesz jako Gość