Martyna W. i ptasia kupa

Piątek, 30 marca 2007 (16:29)

Ostatnio na jednej ze stacji benzynowych natrafiliśmy na "zupełną nowość" w dziedzinie kosmetyków samochodowych - "ekskluzywne", wilgotne chusteczki do wycierania szyb.

Przeważnie trzymamy się z dala od tego typu wynalazków, tym razem jednak reklama okazała się skuteczna. Na produkt zwróciliśmy uwagę tylko dlatego, że z opakowania uśmiechała się do nas rozpromieniona Martyna Wojciechowska.

Ok, dziewczyna urocza i urokliwa, nie mamy nic przeciwko, żeby dorabiała sobie na stacjach benzynowych i w hipermarketach. Zaciekawiło nas jednak coś innego. "Odręczny" martynowy napis na opakowaniu głosi: "brałam udział w tworzeniu!".

Interesujące. Mimo usilnych starań nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie na czym owy udział miałby polegać. Czyżby sama wycinała każdą z chusteczek? A może w oparach spirytusu, bidulka, skrupulatnie nasącza każdą z osobna? Cóż, chyba na podobnej zasadzie codziennie uczestniczymy w tworzeniu się porannych korków.

Rozumiemy, że twarz Martyny przyciąga spojrzenia a ona sama jest niezaprzeczalnie motoryzacyjnym autorytetem. Nawet jeśli chodzi o ścieranie ptasiej kupy z przedniej szyby naszego samochodu.

poboczem.pl

Podziel się

Twój komentarz może być pierwszy

Gość

Piszesz jako Gość