Kobiety jako dekoracja, dodatek, element reklamy i marketingu

Piątek, 9 lutego (00:47)

Jako zdeklarowany liberał, zwolennik całkowitego, bezkompromisowego równouprawnienia płci, a nawet, co tu udawać, kryptofeminista, z satysfakcją przyjąłem informację, że Formuła 1 rezygnuje z zatrudniania hostess. Zastąpią je dzieci, "wybierane za pośrednictwem lokalnych klubów sportów motorowych, zgłaszane za "zasługi" rodziców lub opiekunów albo w drodze losowania".

To bardzo słuszna, demokratyczna koncepcja, wzorowana zresztą na świecie futbolu. Nawiasem mówiąc wyobraźmy sobie, co by się działo, gdyby piłkarze wychodzili na murawę, trzymając za rączki nie dziewczynki i chłopców, lecz dorodne dziewoje. Jak zareagowałyby na taką sytuację ich życiowe partnerki? Jak wpłynęłoby to na boiskową koncentrację graczy? Czy nie wymagałoby intensywniejszego uzupełniania poziomu płynu w organizmie? Interwencji masażysty? Rozmów z psychologiem?

Nie bywam co prawda na wyścigach F1, ale od czasu do czasu oglądam transmisje telewizyjne z tych imprez i widzę, co się tam dzieje. Pół biedy, jeżeli jest ładna pogoda. Gorzej, gdy wieje i leje. Wtedy aż przykro patrzeć na trzęsące się z zimna bidulki w kusych spódniczkach. Gdzie tu troska o człowieka pracy, gdzie są służby bhp?! Czy zatrudnione w takich warunkach panie mogą liczyć chociaż na talerz regeneracyjnej zupy z wkładką?

Jest jeszcze aspekt czysto sportowy. Głównymi bohaterami weekendów Formuły 1 powinni być wspaniali, najlepsi z najlepszych kierowcy i ich równie wspaniałe bolidy. Dotychczas istniała poważna obawa, że uwagę części męskiej publiczności zanadto skupia damska oprawa zawodów. Na szczęście teraz to się zmieni.

Na wyścigach jako się rzekło nie bywam, natomiast z racji obowiązków służbowych odwiedzam wielkie, samochodowe imprezy wystawiennicze. Tu też aż roi się od atrakcyjnych hostess, wdzięczących się przy prezentowanych pojazdach. Co najmniej 180 centymetrów wzrostu, ostry makijaż, staranne fryzury, długie nogi, wysokie obcasy, obcisłe suknie, minispódniczki, dekolty... I tysiące facetów z aparatami fotograficznymi, skwapliwie korzystających z okazji, by bezkarnie pstrykać fotki nieznajomym niewiastom. To bowiem jeden z tych rzadkich momentów, kiedy zwracając obiektyw ku obcej pięknotce nie narażają się na ostrą reprymendę, widok pleców albo i dłoni z wyciągniętym środkowym palcem. Przeciwnie, mogą liczyć na efektowną pozę i uśmiech.

Ale to pozory, bowiem za tym uśmiechem kryje się głęboki smutek i poczucie krzywdy. Żal, że oto raz jeszcze kobiety są traktowane przedmiotowo, jako dekoracja, dodatek, element reklamy i marketingu.

Oczywiście można powiedzieć: nikt ich nie zmusza, nie robią też tego za darmo, ale to żadne usprawiedliwienie. Odpowiedzialność za przyszłość owego upokarzającego żeńską część populacji zwyczaju leży po naszej, męskiej stronie.

Zatem: nie patrzmy na dziewczyny, przestańmy się do nich mizdrzyć, nie róbmy im zdjęć. Oglądajmy samochody. Zresztą coraz więcej wystawców w Genewie, Paryżu, Frankfurcie, zrozumiało swój błąd i zrezygnowało z hostess.

Czy ich miejsce zajmą dzieci? Nie sądzę. Jaskrawe światła, duchota, tłumy dziennikarzy i zwiedzających... To nie są miejsca dla nieletnich. Poważne rezerwy tkwią za to w domach seniorów. Dla ich pensjonariuszy możliwość pokazania się światu przy najnowszych modelach Audi, Mercedesa czy Jaguara byłaby miłym urozmaiceniem monotonnej starości.

A swoją drogą trzeba mieć nadzieję, że w ślad za włodarzami Formuły 1 i gospodarzami imprez wystawienniczych pójdzie również nasz rodzimy motobiznes. Czy zauważyliście na przykład, że na okazjonalnych stoiskach w centrach handlowych, gdzie dealerzy prezentują nowe modele aut, dyżurują zazwyczaj młode dziewczyny?  O samochodach wiedzą na ogół niewiele. Mają ładnie wyglądać i rozdawać facetom ulotki.

Autorem tekstu jest czytelnik o pseudonimie Clackson. Jeżeli chcesz przeczytać więcej jego tekstów, kliknij w poniższy avatar.

Także i ty możesz podzielić się tutaj swoimi przemyśleniami.  Szczegóły TUTAJ.  

Podziel się

~Charle -

Te Panie raczej dobrze czują się w roli hostess, raczej nic chciałyby być pomocą kuchenną lub kelnerką w restauracji. Myślę, że większość z nich dobrze czuje się na szpilkach i w pełnym makijażu, lubią być podziwiane i może nawet adorowane.

~zrytyberet? -

kobiety to generalnie zwierzatka ozdobne, które same lubią nic nie robić tylko pachnieć drogimi perfumami, drogo się ubierać jak najładniej, pindrować, i zachowywać aby przyciągnąć uwagę - robią wszystko aby oszukać samca i siebie swoim wyglądem (że niby są najwspanialsze, najzdrowsze i najpiękniejsze)... same w to wierzą i takie są... feminizm próbuje zmienić naturę :))) Cóż facet może być babą, baba - chłopem, ślimak - rybą a marchewka owocem, 35 letni arab może wciskać niektórym politykom że ma naście lat, a żyd że nie potrafi liczyć kasy :)

Gość

Piszesz jako Gość