​Kogo lub co wysłałbyś w kosmos? Polskiego auta niestety nie mamy...

Piątek, 16 lutego (15:20)

- Hej, panie majster!!!! - woła stojący przy betoniarce robotnik do swojego szefa, pracującego gdzieś na wysokości 10 piętra. - Co?!!!!

- Ruskie w kosmos polecieli!!!!  

- Wszystkie?!!!!!

- Nie!!! Tylko jeden!!!!

- To co mi głowę zawracasz!!!!

Taki dowcip krążył po Polsce w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, w epoce zimnej wojny i rywalizacji supermocarstw. Czasy się zmieniły. Kto dzisiaj potrafi wymienić nazwiska astronautów, pracujących aktualnie na  Międzynarodowej Stacji Kosmicznej? Albo przynajmniej wie, ilu ich jest i z jakich krajów pochodzą. Załogowe wyprawy na orbitę okołoziemską spowszedniały, za to wielkie zainteresowanie wzbudziła informacja o wystrzeleniu rakiety Falcon Heavy z czerwoną teslą roadster na pokładzie.

Oczywiście od razu podniosły się głosy, że tak czy inaczej w ładowni należało umieścić "jakąś masę", więc fakt, iż w tej roli wystąpił samochód, to żadne mecyje; że chwyt z autem, to czysty zabieg marketingowy Elona Muska, właściciela zarówno kosmicznej firmy SpaceX, jak i samochodowej Tesla; że amerykański miliarder próbuje w ten sposób niejako przykryć gigantyczne straty tej ostatniej - w poprzednim kwartale sięgnęły one 675 mln dolarów. Zamiast początkowo planowanych 5 000, tygodniowo udaje się produkować zaledwie 130 sztuk Modelu 3. 

Nie nasz cyrk, nie nasze małpy, nie nasze problemy. Zastanówmy się lepiej, co by było, gdyby to w Polsce ktoś kiedyś pokusił się o podobny kosmiczny wyczyn. Tu od razu przychodzi na myśl inny dowcip z czasów PRL, rzekomy cytat z przemówienia Władysława Gomułki: "Gdybyśmy mieli pod dostatkiem wieprzowiny, moglibyśmy produkować wspaniałe konserwy mięsne. Niestety, nie mamy blachy". Gdybyśmy mieli rakiety, moglibyśmy wysyłać je z samochodami w kosmos. Niestety, nie mamy samochodów... To znaczy mamy, ale nie polskie, lecz jedynie w Polsce montowane. No, ale od czego jest fantazja.

Popuśćmy jej wodze i wyobraźmy sobie, że na wyrzutni czeka już potężny Biały Orzeł 1. Ktoś wpada na pomysł, by jego obowiązkowy balast stanowił odrodzony polonez (warszawa, syrena, arrinera hussarya etc.) lub zapowiadany narodowy pojazd elektryczny. Zaczyna się ogólnonarodowa dyskusja. Dlaczego akurat samochód, i to nówka? Czy nie szkoda? Kto za to zapłaci? Aha, spółki skarbu państwa. A może jednak wystarczyłaby makieta z tektury plus kilkanaście skrzynek z ziemią z pól bitewnych, na których zasłużyli się nasi przodkowie? Tak byłoby i taniej, i godniej.

No dobrze, skoro uparliście się przy samochodzie, to trzeba ustalić jego kolor. Czerwony ze zrozumiałych względów odpada. Chyba, że z białym dachem. Że co? Opozycja żąda umieszczenia na nadwoziu wizerunku unijnej flagi? Wykluczone. Będzie źle się komponować ze znakiem Polski Walczącej i emblematami oddziałów Żołnierzy Wyklętych.

Co zapakować do bagażnika? Płyty z muzyką Chopina? Kopię Konstytucji 3 Maja? Pendrive’a z wyborem prezentacji autorstwa premiera Morawieckiego? Pakiet ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości? Rezolucję Sejmu na temat miejsca Polski we Wszechświecie, odpowiadającego naszym historycznym zasługom i narodowym ambicjom? Komplet szalików klubów piłkarskich z tzw. Ekstraklasy? Atlas polskich kotów?

Pojawiłyby się problemy prawno-podatkowe. Czy wysłanie samochodu w kosmos można nazwać eksportem? Nie daj Boże, aby wóz został wcześniej zarejestrowany. Wtedy do końca świata i jeden dzień dłużej trzeba byłoby za niego płacić OC, bo jak wiadomo z tego obowiązku zwalnia jedynie legalne zezłomowanie pojazdu.  I tak dalej, i tak dalej...

Niekończące się dyskusje, spory, zarzuty, z jednej strony o marnotrawstwo i uleganie megalomanii, z drugiej o brak ambicji i patriotyzmu. Może zatem lepiej, że nie mamy aż tak mocarstwowych planów. Zresztą jeżeli chodzi o działania promocyjne, to i tak nikt nas nie przebije. Co tam bowiem rakiety, supersamochody i spektakularne przedsięwzięcia w astronautyce. Pokażcie drugi taki kraj, gdzie bezdomni są tak zamożni i hojni, iż potrafią lekką ręką podarować swoim przewodnikom duchowym luksusową limuzynę... Tak jak uczynił to śp. pan Stanisław z Warszawy, dobrodziej o. Tadeusza Rydzyka. To jest prawdziwy kosmos.

A czerwona tesla roadster z manekinem Starmanem za kierownicą dryfuje gdzieś tam w niebotycznej przestrzeni, biorąc kurs na Marsa...  


poboczem.pl

Podziel się

~Rafał -

Wysłałbym wszystkich PISmanów (bez samochodu) Za to z kaciem i maciem oraz pawłowską i mazurek na czele. Żeby mogli się modlić za WOT, zamordowanych w Smolensku i wyklętych dołożyłbym jeszcze rydzika.

Gość

Piszesz jako Gość