Auto z Andrzejem Dudą uderzyło w separator. Ale to dobra zmiana!

Środa, 28 lutego (08:50)

Kierowca BOR, ups, tzn. SOP, jadąc środkiem drogi w Krakowie i wioząc Andrzeja Dudę z małżonką, nie zauważył betonowego separatora i opancerzonym samochodem uderzył tak mocno, że uszkodził oponę oraz zniszczył sam separator.

Internet od razu zalała fala hejtu. Że kierowca nie umie jeździć, że PiS-owi brakuje już szwagrów do zatrudniania, że wozić VIP-ów może każda osoba z prawem jazdy, itp, itd...

Tymczasem te zarzuty są bezpodstawne. O tym jak trudną sztuką jest poruszanie się po Krakowie, wie każdy kierowca, który chociaż raz trafił do tego miasta. Krakowski ZIKiT (Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu) od kilku miesięcy konsekwentnie dąży do sparaliżowania miasta - przynajmniej w zakresie transportu indywidualnego.

To dlatego na kierowców czyhają wszędzie pułapki - a to separatory, które zaatakowały Audi BOR, tzn. SOP, a to stojące na środku drogi pylony, które kierowcy konsekwentnie i systematycznie rozjeżdżają, a to plackowate pseudo-ronda, które równie konsekwentnie są przez kierowców ignorowane i przejeżdżane na wprost, bez zwracania uwagi na znaki i zmienione pierwszeństwo przejazdu (a co ciekawe, nie dochodzi przy tym do kolizji!).

Do tego dochodzi wysyp dróg jednokierunkowych, zmuszających kierowców do jeżdżenia w kółko i bezsensownego emitowania spalin, kontrapasów dla rowerzystów-samobójców i generujących korki buspasów oraz likwidacja miejsc postojowych.

Dlatego naprawdę nie można się dziwić kierowcy, który zapewne zwykle porusza się po Warszawie, że został zaskoczony przez wyrastający ni stąd, ni zowąd, na środku drogi, separator.

Poza tym warto zwrócić uwagę, że chociaż ucierpiało kolejne auto, to jednak mamy do czynienia z dobrą zmianą. Jeszcze dwa lata temu, gdy kierowca Andrzeja Dudy pod wyciągiem zniszczył oponę, o czym dostał informację na desce rozdzielczej, postanowił wracać z prezydenckich nart, jakby nic się nie stało. W efekcie, przy prędkości zdrowo przekraczającej dopuszczalną, opona została rozerwana, a samochód wyleciał z drogi. Całe szczęście, że stało się to na autostradzie A4, więc BMW nie miało w co uderzyć.

Wówczas nikt nie doczytał, a może postanowił zignorować informację, że na oponie Michelin PAX, owszem bez powietrza można jechać, ale nie szybciej niż 80 km/h i nie dalej niż 200 km...

A jak postąpił kierowca zaatakowany przez separator? Po tym, jak zapaliła mu się stosowna kontrolka na desce rozdzielczej, przejechał jeszcze może 200 metrów i zatrzymał się na środku drogi, kończąc jazdę. Chociaż kto wie, może to wieziony VIP miał w pamięci kręcone na A4 piruety i nie chcąc powtórki z rozrywki (do Bochni też jedzie się A4!) zakazał dalszej jazdy?

Swoją drogą, wiadomo już, dlaczego te vipowskie kolumny są takie długie. Jest większa szansa, że któremuś z samochodów uda się jednak dojechać do miejsca przeznaczenia...

Przypomnijmy, że w marcu 2016 rozbite zostało pancerne BMW z  Andrzejem Dudą, w styczniu zeszłego roku trudów eksploatacji nie zniosła opona w aucie ministra Gowina, a zupełnie "na bogato" poszła kolumna z ówczesnym ministrem obrony narodowej, Macierewiczem, dla którego trzeba było wzywać kolejny pojazd.

W lutym ubiegłego roku na drzewie zakończyła się kariera pancernego Audi z Beatą Szydło na pokładzie (może za to narażenie życia i doznane obrażenia premier przyznała sobie 65 tys. zł premii?). Rannymi zakończyło się również zderzenie Volvo z wiceministrem MON Bartoszem Kownackim (złamana noga jednego z funkcjonariuszy), do którego doszło w marcu.

Lista wpadek jest jednak znacznie dłuższa. Są na niej stłuczki dwóch rządowych aut (pod siedzibą PiS, dwukrotne zderzenia z ciężarówkami (w tym śmieciarką), kolizja kolumny z postronnymi autami (na rondzie Waszyngtona) czy głośne zderzenie policyjnego radiowozu, jadącego w kolumnie z sekretarzem NATO z autem dostawczym. Ale to nie są wszystkie zdarzenia z udziałem BOR...

poboczem.pl

Podziel się

~dziadek -

Jak po następnych wyborach zlikwidujemy im 50 % składu taboru samochodowego to i statystyka się poprawi.A i niektórym wyjdzie na zdrowie jak piechotką pospaceruje po Warszawie.Tylko by tyłki wozili za Polaków kasę

~kokolino -

Kierowca limuzyny po uprzednim sprawdzeniu widoczności w lusterkach i dostosowaniu prędkości do warunków panujących na drodze, podjął decyzję o wjechaniu na separator, aby uniknąć zderzenia z krawężnikiem. Separator nagle wbiegł na jezdnię, nic nie można było zrobić. Nie hejtujcie bez powodu, ogarnijcie się.

Gość

Piszesz jako Gość