Wozisz w aucie jakieś przedmioty służące do samoobrony?

Piątek, 16 marca (14:08)

Na jednym z parkingów w Głownie dwóch kierowców upatrzyło sobie to samo miejsce postojowe. Żaden nie chciał ustąpić i doszło do ostrej kłótni. W pewnej chwili jeden z dżentelmenów wyjął ze swojego pojazdu metalową pałkę i zaczął nią tłuc po masce volkswagena passata, należącego do drugiego z uczestników awantury. Zatrzymany przez policję 71-letni napastnik przyznał, że rzeczywiście "niepotrzebnie go poniosło"...

Takie incydenty nie należą w naszym kraju do rzadkości. Donoszą o nich media, pokazują amatorskie filmiki opublikowane w Internecie. Zatrzymał się i zaatakował innego kierowcę gazrurką... Wysiadł z auta i zaczął strzelać do przechodnia z wiatrówki... Kilkakrotnie uderzył stalowym prętem w kabinę ciężarówki... Najpierw obrzucił kierowcę stekiem wyzwisk a następnie groził mu nożem...

Agresja na drogach stanowi pochodną ogólnego stanu kultury, osobistej ogłady, tłumaczy się ją nadmiernym tempem życia i stresem, związanym z codziennymi problemami.

Zadziwia jednak, jak łatwo w dzisiejszych czasach przechodzi się od słów do czynów. I jak wiele osób wozi w swoich samochodach przedmioty teoretycznie służące samoobronie, lecz jakże często wykorzystywane do ataku.

Kiedyś w tej roli doskonale spełniały się korby, którymi uruchamiało się oporne silniki. Taksówkarze trzymali na podorędziu solidne kawałki grubego kabla lub litej gumy, klucze do kół, wajchy blokujące kierownice.

Obecnie arsenał jest znacznie bogatszy. Pałki teleskopowe, kije bejsbolowe, tasaki, siekiery, maczety, bagnety, kastety, różnej wielkości noże, rozpylacze gazu pieprzowego... W razie potrzeby skuteczną bronią może stać się także skądinąd poczciwa gaśnica.

Aż dziwne, że żaden z producentów samochodów nie wpadł dotychczas na pomysł, by na liście opcjonalnego wyposażenia oferowanych przez siebie modeli umieścić specjalny "pakiet obronny". Oto być może nie najpiękniejsza, ale za to bardzo ergonomiczna pałka marki Volkswagen. Poręczny kastet z ciętego, przypominającego czeskie kryształy  szkła, jako jeden z elementów zestawu Simply Clever w Skodach. Logo BMW na szpanerskim bejsbolu. Katana, czyli miecz samurajski w Toyotach... Ech, pomyślcie tylko, ile kosztowałby luksusowy nóż dodawany do takiego na przykład Bentleya Bentaygi: pozłacane ostrze z najlepszej stali, pokryta miękką skórą i inkrustowana półszlachetnymi kamieniami rękojeść... Prawdziwe dizajnerskie cacko.

W ślad za takim wyposażeniem w samochodach pojawiłyby się specjalne miejsca, w których umieszczałoby się elementy "pakietu obronnego". Obok uchwytów na napoje - pochwa na finkę w rozmiarze XXL. Przy półeczce na drobne monety - łatwo dostępny schowek na składaną pałkę. W bagażniku - specjalnie wzmacniana metalowa siatka do bezpiecznego przewożenia akcesoryjnej maczety.

Liczy się jednak nie tylko sprzęt, ale i umiejętności. Słyszeliście kiedyś o taxi-bushi? "To zbiór technik samoobrony, które pozwalają obronić się podczas napadu w pojeździe" - czytamy w reklamie jednego z  kursów, poświęconych tej sztuce walki. Oferta jest skierowana głównie do kierowców taksówek, ale także do wszystkich, którzy czują się zagrożeni we własnym samochodzie. Szkolenie prowadzi doświadczony instruktor. Zajęcia obejmują 2 godziny teorii i 6 godzin praktyki.

W jednym z telewizyjnych talk show pokazano kiedyś, jak pasażerka auta może skutecznie obronić się przed zbyt nachalnie nastającym na jej wdzięki kierowcą. To proste. Zaczynamy od wyłamania podrywaczowi palca, potem szybki cios w krtań, atak na oczy, na koniec chwytamy gościa za głowę i walimy nią w kierownicę.    

Z kolei na kursach Krav Magi uczą kierowców obrony przed napastnikiem, atakującym z zewnątrz. Akcja kończy się "kontynuacją", czyli spuszczeniem napastnikowi manta już poza pojazdem.  

Co z tego wszystkiego wynika? Przestroga. Zanim postanowisz wysiąść na skrzyżowaniu z samochodu, by zwrócić uwagę innemu kierowcy na popełniane przez niego błędy, pomyśl, czym i jak może cię on potraktować.

A czy ty wozisz ze sobą w aucie, tak na wszelki wypadek, jakieś przedmioty służące do samoobrony?   

poboczem.pl

Podziel się

~Kanu -

"Agresja na drogach stanowi pochodną ogólnego stanu kultury, osobistej ogłady, tłumaczy się ją nadmiernym tempem życia i stresem, związanym z codziennymi problemami." Dodałbym jeszcze - biernością służb porządkowych. Takie przejawy agresji, czy to na drodze czy na chodniku czy w knajpie, powinny być po ujawnieniu ścigane z urzędu, i to bezwzględnie. Ktoś, kto z łapkami wyskakuje do innej osoby, prędzej czy później powtórzy ten sposób argumentacji w rozmowie lub kłótni z powodu poczucia bezkarności. I nie mówię, że od razu należy takich ludzi zamykać, ale myślę że kilka dni kopania rowów lub zamiatania ulic w więziennym pasiaku raz dwa nauczyłoby delikwentów zastanowić się następnym razem, czy aby na pewno warto wyskakiwać z auta z pałką w ręce.

Piszesz jako Gość