"Narodowy polski samochód" musi jeździć na LPG

Czwartek, 30 lipca (10:00)

Nie milkną echa wtorkowej prezentacji nowej polskiej marki motoryzacyjnej - Izery. Zgodnie z narodową tradycją społeczeństwo z miejsca podzieliło się na gorących orędowników i zatwardziałych przeciwników rządowego pomysłu. Przy okazji wywiązała się też - całkiem zabawna - dyskusja...

W sieci zawrzało od twórczych przeróbek nawiązujących do nazwy marki. Złośliwi okrzyknęli ją m.in. "miZERią" czy "i-ZEREM". Zauważyli też że jej hasło - "milion powodów by jechać dalej" - doskonale wpisuje się w prasowe doniesienia, według których działalność Elektromobility Poland pochłonęła już do tej pory ponad 30 mln zł.

Trzeba jednak przyznać, że mało który komentarz dotyczył wyglądu "polskich" samochodów. Wprawdzie dopatrzono się m.in. podobieństwa do koncepcyjnego Havala 2025, ale spekulowanie o plagiacie to szukanie dziury w całym. Abstrahując od tego, czy pomysł wpompowania w ryzykowny biznes kilkudziesięciu miliardów (!) zł z krajowej kasy ma jakikolwiek sens - trzeba przyznać, że prototypy wykonano z rozmachem, a ich wygląd w niczym nie ustępuje światowej czołówce!

Najzabawniejszy z komentarzy dotyczył jednak... możliwości zamontowania w Izerze instalacji gazowej. Wielu internautów zwróciło uwagę, że "narodowy polski samochód" musi jeździć na LPG, a w przypadku elektryka to przecież niemożliwe!

poboczem.pl

Podziel się