Polacy, co wyście narobili! "To bolszewickie posunięcie Rostowskiego"

Niedziela, 29 września 2013 (06:50) Aktualizacja: Wtorek, 1 października 2013 (09:18)

Nacjonalizując drugi filar, rząd ograniczył wolność przyszłych emerytów. To bolszewickie posunięcie Tuska i Rostowskiego - mówi ekonomista Matthew Tyrmand w rozmowie z Rafałem Wosiem.

"Nacjonalizując drugi filar, rząd ograniczył wolność przyszłych emerytów" /©123RF/PICSEL

Rafał Woś: O czym dziś rozmawiamy?

Matthew Tyrmand: - O Hayeku oczywiście. O "Drodze do zniewolenia".

Litości! Tylko nie to!

- Nie znam litości, jeśli chodzi o piętnowanie przejawów socjalizmu w życiu ekonomicznym. Socjalizm zaś zawsze prowadzi do zniewolenia. I do faszyzmu.

Ale mamy rok 2013. A nie 1944, kiedy Hayek pisał "Drogę...".

- I myślisz, że ta książka straciła na aktualności? A początek XXI w., kiedy to rząd Stanów Zjednoczonych zdecydował się w imię socjalistycznych ideałów zagwarantować każdemu własny dom? Efektem był największy kryzys ekonomiczny od kilkudziesięciu lat. Spójrzmy na UE, która od lat ignoruje prawa rynku, zawiesza zdrowe mechanizmy samoczynnego ustalania cen. I teraz zbiera efekty antyliberalnej polityki. A rząd Donalda Tuska nacjonalizujący system emerytalny? To wszystko przejawy tej samej choroby dokładnie zdiagnozowanej 70 lat temu przez Hayeka.

Rozumiem, że reforma OFE ci się nie podoba.

- To jest przerażający akt, a nie żadna reforma. Nie ma żadnego racjonalnego powodu do jej przeprowadzenia. Nie wyjdzie to na dobre ani gospodarce, ani emerytom. Rząd zrobił ją tylko po to, by móc wydawać więcej pieniędzy i kupić sobie wyborcze zwycięstwo w roku 2015.

Zaraz, chwileczkę. Jak ktoś deklarujący się jako zwolennik wolności ekonomicznej może bronić starych OFE? Przecież w tym systemie przyszli emeryci w ogóle nie mieli wyboru. Z urzędu musieli oddawać część swojej składki prywatnym funduszom. Gdzie tu ta wolność?

- Podcinając drugi filar, rząd ograniczył wolność przyszłych emerytów. Teraz ich świadczenia będą uzależnione od państwowego monopolisty. Po bolszewickim posunięciu rządu Tuska i Rostowskiego nie będzie już konkurencji pomiędzy systemem państwowym a prywatnym, ludzie będą znów zdani na biurokrację. Ociężałą i mniej efektywną.

- Przez całe moje zawodowe życie na Wall Street miałem do czynienia z inwestorami publicznymi oraz prywatnymi. Ci drudzy są zawsze bardziej skuteczni. Bo wiedzą, że jak coś schrzanią, to stracą klienta. Fundusze publiczne nie muszą się tym w ogóle martwić. I tak będzie teraz w Polsce. Bo rząd zdecydował się wyłączyć prawdziwą konkurencję.

Może jednak właśnie teraz Polacy będą wreszcie mogli powiedzieć, czy chcą wszystko trzymać w pierwszym filarze, czy może spróbować szczęścia z OFE.

- To pozorny wybór. Zwłaszcza że jeśli obywatele nie zrobią nic, trafią do ZUS. Poza tym część składki przekazywana do drugiego filaru jest już tak mała, że cały interes przestaje się opłacać. Tak naprawdę filar prywatny jest skończony. Firmy ubezpieczeniowe, które przez ponad dekadę zbudowały całą biznesową infrastrukturę wokół polskiego systemu emerytalnego, zostały zniszczone. Moim zdaniem to bolszewizm. Po prostu. Co wyście najlepszego narobili?!

Bez przesady.

- Kiedy to prawda. Jednego inwestora polski rynek finansowy na pewno stracił.

Kogo?

- Mnie. Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem stworzenia tutaj funduszu hedgingowego. Znalazłem nawet paru chętnych inwestorów. Jednak po wykończeniu OFE przez Tuska to nie ma większego sensu.

Dlaczego?

- Bo nacjonalizacja systemu emerytalnego doprowadzi w najbliższych latach do odpływu z Polski zagranicznego kapitału oraz do spowolnienia wzrostu gospodarczego i konieczności dewaluacji złotego. A więc inflacji. To nieuniknione.

Matthew Tyrmand, ekonomista i inwestor, mieszka w Nowym Jorku, w Polsce właśnie ukazała się jego książka "Jestem Tyrmand. Syn Leopolda".

27 września 13 (nr 188)

CZYTAJ RAPORT: Zamach na emerytury z OFE

Dziennik Gazeta Prawna

Podziel się