Branża drobiarska zaczyna się martwić

Czwartek, 13 listopada 2014 (07:00)

Branża drobiarska w Polsce zaczyna się martwić. Ceny na Ukrainie, nawet z cłem, są niższe niż w Polsce, a moce produkcyjne są nieporównywalnie większe - pisze "Puls Biznesu".

/REPORTER

Powody do obaw są dwa. To przedłużone kontyngenty na bezcłowy eksport do Unii Europejskiej i o połowę tańsza hrywna.

Ukraińcy mogą bezcłowo przywieźć rocznie do UE między innymi 36 tysięcy ton mięsa drobiowego, 8 tysięcy ton mleka, śmietany, jogurtów oraz 950 tysięcy ton pszenicy. Te dane oblikowała firma konsultingowa PwC. Wpływ tych regulacji na polski rynek jest zależny od tego ile tych towarów trafiło do naszego kraju.

Słaby kurs hrywny również jest zachętą dla unijnych importerów. Niższa wartość zakupu to często niższa stawka naliczenia opłat celnych za przywiezione towaru - mówi Jakub Matusiak z PwC.

Tymczasem Kazimierz Pazgan, prezes Konspolu, giganta w przetwórstwie drobiu, podkreśla, że i bez kontyngentów polscy producenci są i tak drożsi od ukraińskich.

Filet drobiowy z Ukrainy z cłem kosztuje 10 złotych, a w Polsce koszt wytworzenia wynosi około 12 złotych - mówi.

Nastroje tonuje prezes Indykpolu Piotr Kulikowski. Jego zdaniem, wzrost eksportu z Ukrainy jest duży, ale to wciąż niewielkie liczby. Odradzający się kraj będzie potrzebował żywności, więc w najbliższej perspektywie nie jest to znaczące zagrożenie - uważa Kulikowski.

Prezes Konspolu dodaje jednak, że ukraińskie zakłady drobiarskie mają większą skalę produkcji niż polskie. Na niekorzyść ma działać również fakt, że Ukraina jest dużym producentem - tańszego od polskiego - zboża.

Więcej - w "Pulsie Biznesu".

_ _ _ _ _

Od początku tego roku rosną ceny detaliczne mięsa drobiowego. Drób podrożał względem wieprzowiny i wołowiny oraz w stosunku do innych gatunków mięs, ale i tak jest najtańszy - informuje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ)

Mimo to, w okresie pierwszych ośmiu miesięcy br. mięso kurcząt było średnio o 2,4 proc. tańsze niż w analogicznym okresie 2013 roku. Pod koniec tego roku przewiduje się nieznaczny spadek cen drobiu, ale ich średni roczny poziom będzie zbliżony do notowanego w 2013 roku. W grudniu 2013 r. kilogram patroszonego kurczaka kosztował średnio (wg GUS) 6,94 zł, piersi indyka - 22,09 zł/kg, a polędwica drobiowa - 18,72 zł/kg.

Eksperci przewidują niewielki spadek cen detalicznych również w pierwszym półroczu 2015 roku.

Relatywnie niskie ceny i łatwość w przygotowaniu tego mięsa w domu sprawiła, że jemy coraz więcej kurczaków czy indyków. W ubiegłym roku przeciętnie konsumowaliśmy 26,5 kg na mieszkańca, tj. o 1,5 proc. więcej niż w 2013 r., podczas gdy całkowite spożycie mięsa zmalało o niemal 5 proc. W rezultacie udział drobiu w konsumpcji mięsa wzrósł do ponad 39 proc. Instytut prognozuje, że w tym roku spożycie drobiu zwiększy się i wyniesie 26,9 kg na mieszkańca. A w 2015 roku prawdopodobnie będzie ono na poziomie 27,2 kg.

Eksperci IERiGŻ oceniają, że w 2014 r. zostanie wyprodukowane ok. 2 mln 190 tys. ton mięsa drobiowego, tj. o 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Import tego mięsa zmniejszy się o 7,5 proc., a eksport zwiększy o 15 proc. i wyniesie 676 tys. ton, co oznacza, że ponad 30 proc. całej produkcji drobiu jest wywożone jest za granicę. Drób - głównie kurczaki - jest przede wszystkim sprzedawany na rynku unijnym, a kupowany jest tam chętnie ze względu na niższe ceny.

Według Instytutu, produkcja mięsa drobiowego w pierwszej połowie 2015 roku może się zwiększyć o 6-7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2014 roku i wyniesie ok. 1110 tys. ton. W tym okresie eksport może wzrosnąć o 10 proc.

W związku z dobrą sytuacją w branży drobiarskiej, zysk netto firm w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku był wysoki i wyniósł ponad 3,8 proc., co zachęca je do inwestowania.

PAP

Podziel się