Polska może zostać liderem innowacyjności w regionie

Środa, 3 grudnia 2014 (06:00)

Mimo że Czechy i Węgry wydają w stosunku do PKB więcej na badania i rozwój, to Polska wyrasta na lidera innowacyjności. Polskie miasta, Warszawa i Kraków, zatrudniają najwięcej naukowców i inżynierów, duży potencjał tkwi w poziomie edukacji, wykształconej kadrze i infrastrukturze badawczo-rozwojowej. Decydujące są nie kwoty, lecz polityka ich wydawania - wynika z raportu "Poland: Emerging Innovation Leader" przygotowanego przez CEED Institute dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Polska może zostać liderem innowacyjności w regionie /©123RF/PICSEL

- Wydatki na badania i innowacyjność w Polsce powinny rosnąć. Ale w krajach takich jak nasz źródłem wzrostu innowacyjności, produktywności i konkurencyjności nie jest jedynie wzrost nakładów w sektorze publicznym, chociaż jest to ogromnie istotne. Dużo ważniejsze jest to, by istniała sensowna, spójna polityka państwa dotycząca wydawania tych pieniędzy - mówi agencji Newseria Biznes dr Daria Gołębiowska-Tataj, prezes Tataj Innovation, ekspertka CEED Institute i autorka raportu "Poland: Emerging Innovation Leader".

Jak podkreśla, polityka ta powinna być determinowana przez strategiczny cel rozwoju Polski, który może zostać określony, np. w odniesieniu do najbardziej innowacyjnych gospodarek UE.

- Wtedy polityka innowacji oznacza zarówno politykę spójności, politykę przemysłową, jak i politykę podatkową oraz atrakcyjną politykę reemigracji, mającą na celu przyciągnie do kraju Polaków, którzy pracują i mieszkają za granicą - uważa Daria Gołębiowska-Tataj.

Celem UE jest przeznaczanie 3 proc. PKB na inwestycje w działalność badawczo-rozwojową. W 2012 roku średnia dla 28 krajów członkowskich wyniosła nieco ponad 2 proc., a w przypadku czterech państw Grupy Wyszehradzkiej była jeszcze niższa - 1,23 proc.

Liderem w tej grupie są Czechy (1,88 proc.), a za nimi Węgry (1,3 proc.). W Polsce wydatki sięgnęły 0,9 proc. PKB, a na Słowacji - 0,82 proc. W przeciwieństwie do innych państw członkowskich inwestycje w badania i rozwój w krajach Grupy Wyszehradzkiej finansowane są głównie ze środków publicznych.

- Myślę, że nie powinniśmy porównywać, kto ile wydaje na badanie i rozwój. Najważniejsze jest to, żeby Polska zdała sobie sprawę, że niezależnie od tego, jaki był wzrost, jesteśmy liderem, jeżeli chodzi o wolumen. Ze względu na wielkość naszego kraju mamy największą możliwość przełożenia na całą Unię Europejską. I w tym sensie niewątpliwie jesteśmy liderami - mówi Gołębiowska-Tataj.

Według autorki raportu, o potencjale Polski w zakresie innowacyjności świadczy również wzrost liczby klastrów, patentów, absolwentów kierunków technicznych i poziomu zatrudnienia. W Warszawie zatrudnionych jest ponad 680 tys. naukowców i inżynierów, a w Krakowie - 386 tys. Pod tym względem trzecim miastem w Grupie Wyszehradzkiej jest stolica Węgier - w Budapeszcie pracuje ich 356 tys.

- Polska z jednej strony jest liderem wzrostu gospodarczego w Europie i w ogóle w krajach rozwiniętych. Z drugiej strony nasz kraj jest w ogonie innowacyjności, patrząc na rankingi prowadzone przez Komisję Europejską, OECD, Bank Światowy czy Światowe Forum Ekonomiczne - mówi Daria Gołębiowska-Tataj. - Jestem przekonana, że polski potencjał innowacyjny nie mieści się w sztywnych ramach istniejących rankingów.

Jak wynika z raportu, w kolejnych latach motorem wzrostu innowacyjności w regionie będą rosnące inwestycje w B+R, rozwijanie współpracy między nauką a biznesem oraz rozwój sektora venture capital.

Raport "Poland: Emerging Innovation Leader" został przygotowany przez CEED Institute na zlecenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. CEED Institute to think tank, którego celem jest promocja osiągnięć i potencjału gospodarczego państw Europy Środkowej i Wschodniej oraz upowszechnianie idei oraz projektów dążących do podniesienia efektywności oraz konkurencyjności regionu.

Newseria Biznes

Podziel się