Przemówienie napiszę!!!

Czwartek, 22 lipca 2004 (16:00) Aktualizacja: Czwartek, 22 lipca 2004 (16:32)

Okazuje się, że płomienne przemówienia i teatralne gesty w Sejmie to tylko aktorskie popisy posłów. Teksty można zamówić u zawodowca, a samemu politykowi często daje to większą wiarygodność - pisze w "BusinessWeek" Jan Osiecki.

Ukryte etaty w Sejmie /RMF FM

460 posłów, kilkuset asystentów oraz ok 1,5 tys. pracowników Kancelarii Sejmu to tylko oficjalne statystyki, które odsłaniają drugi plan sejmowego życia. Zasiadający w Sejmie politycy okazują się jednymi z największych pracodawców w kraju, którzy zatrudniają rzesze kreatorów wizerunku, pisarzy i różnego rodzaju ekspertów, wykonujących za swych pryncypałów "czarną" robotę.

Specjalista od kreowania wizerunku musi się nieźle napracować, zanim kandydat w wyborach ośmieli się, bez obaw o popełnienie gafy, wystąpić publicznie. Jak podaje "BusinessWeek", cena kompleksowego szkolenia to suma rzędu 60-100 tys. zł miesięcznie (przykładowo: zarządzanie sytuacją kryzysową, posądzenie o pracę dla służb specjalnych, przyjęcie łapówki, czy romans - 10-50 tys. zł; szybkie przygotowanie do programu telewizyjnego - 2-5 tys.zł itd...).

Tylko najbogatsi posłowie i szefowie ugrupowań pozwalają sobie na zatrudnianie własnego eksperta (taka usługa to wydatek rzędu kilku tys. dolarów miesięcznie), ale widocznie warto, bo Eryk Mistewicz, jeden z najdroższych doradców politycznych, nie skarży się na brak zajęcia.

Parlamentarzysta, którego stać na "wynajęcie pisarza", nie musi się trudzić i głowić nad stworzeniem błyskotliwej wypowiedzi, zrobią to za niego nie rzucający się w oczy "kontraktowi" twórcy przemówień. Strona maszynopisu kosztuje ok. 150 zł, dodatkowo można sobie też dorobić na wprowadzeniu szybkich poprawek do tekstu /100 zł/.

Niektórzy "pisarze" ewoluują stając się ekspertami. Jest to zdecydowanie trudniejsze i mozolniejsze zajęcie wymagające ciągłego bycia na bieżąco z ustawą oraz posiadania zdolności przewidzenia jej konsekwencji. Nic zatem dziwnego, że np. Anna Sobecka z LPR (wg "BusinessWeek") w ubiegłym roku wydała na ekspertyzy 29.500 zł, co stanowi 23 proc. budżetu jej biura poselskiego.

Wychodzi na to, że nie jest tanio być posłem...

INTERIA.PL

Podziel się