Najdroższy na świecie program innowacji i modernizacji ruszy w USA

Wtorek, 7 listopada (12:00)

W 2018 roku może ruszyć najdroższy na świecie program modernizacji i innowacji. Zostanie on uruchomiony w USA i dotyczyć będzie elementów tzw. triady nuklearnej. Będzie kosztować 400 mld dol. w ciągu 10 lat, zaś w ciągu najbliższych 30 lat - 1,2 bln dol.

Taka wycena modernizacji amerykańskich sił nuklearnych znalazła się w raporcie kongresowego Biura Budżetu (CBO). Ceny podano przy wartości dolara z roku 2017, przy czym 800 mld dol. kosztowałoby utrzymanie operacyjności obecnych sił nuklearnych, zaś 400 mld dol. - ich modernizacja i zastosowanie innowacyjnych technologii w nowych systemach uzbrojenia. Graniczną datą modernizacji jest 2046 rok.

W czasie następnych trzech dekad zostałyby skonstruowane i wdrożone nowe okręty podwodne klasy OPARB, czyli nosiciele precyzyjnych wielogłowicowych rakiet balistycznych z głowicami nuklearnymi klasy Ohio, nowy bombowiec nuklearny o pełnej operacyjności zarówno w zakresie prędkości naddźwiękowych jak i poddźwiękowych - Northrop Grumman B-21 Raider, który mógłby przenosić także pełny wachlarz uzbrojenia konwencjonalnego pociski międzykontynentalne GBSD (Ground Based Strategic Deterrent), które zastąpiłyby starzejące się Minutemany III obecnie pozostające na wyposażeniu Sił Strategicznych, oraz nową generację broni typu Long Range Stand-Off, jak nowe pociski cruise.

Na pół autonomiczna Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Nuklearnego, działająca w strukturze Departamentu Energii, już przeznacza środki na modernizację istniejących głowic nuklearnych, zainstalowanych w systemach triady. Pentagon także zaczął inwestycje w nowe rozwiązania command&control, niezbędne do monitorowania systemów przenoszenia umieszczonych na okrętach podwodnych, bombowcach i wyrzutniach naziemnych.

Pierwszy etap modernizacji rozpisany na lata 2017-2026 miałby kosztować 400 mld dol. Obecnie wiadomo, że oficjalnie program modernizacji ruszy od przyszłego roku; przyczyną jest niedoszacowanie kosztów. Obecne prognozy są bowiem o 15 proc. wyższe niż uwzględniane w poprzednich projektach.

Centrum kosztów stanowią przy tym następujące programy:

- 25 mld do. za "operacyjność, utrzymanie i modernizację taktycznego nuklearnego systemu przenoszenia - samoloty zdolne do przenoszenia ładunków nuklearnych na krótsze dystanse oraz broń, którą przenoszą";

- 445 mld dol. na "kompleks laboratoryjno-badawczy oraz zakłady produkcyjne, które wspierałyby konstrukcję i utrzymanie broni nuklearnej oraz systemy wczesnego ostrzegania a także command, control&communications, które umożliwią bezpieczne i tajne operacje sił nuklearnych";

- 772 mld dol. za "operacyjność, utrzymanie i modernizację taktycznego nuklearnego systemu przenoszenia oraz broni - samoloty dalekiego zasięgu, okręty podwodne - nosiciele broni nuklearnej, broń, którą przenoszą oraz reaktory, stanowiące ich źródło napędu";

Ze względu na koszty specyficznych systemów broni, CBO określa koszty okrętów OPARB na 313 mld dol., 149 mld dol. jako koszty ICBM, 266 mld dol. miałyby kosztować bombowce dalekiego zasięgu, zaś 44 mld dol. - inne systemy. Według reguł budżetowych, 890 mld dol. kosztów przypadałoby na Departament Obrony, zaś 352 mld dol. byłoby kosztami Departamentu Energii.

Co ciekawe, według raportu, proste utrzymanie i pozostawienie w służbie obecnych systemów bez ich modernizacji, zmniejszy koszty o 50 proc. w cyklu 30-letnim. Jednak Pentagon rutynowo odrzucił tą opcję - starzejące się systemy nie zapewnią koniecznej przewagi technologicznej, zaś ich użyteczność w okresie najbliższych 20 lat będzie szybko spadać.

Najważniejszą kwestią wynikającą z raportu CBO jest, w jaki sposób administracja Donalda Trumpa zmieni możliwości nuklearnego odstraszania, jakimi dysponują USA, czy jako rezultat dokumentu dotyczącego triady, właśnie powstającego Nuclear Posture Review. Jeśli administracja zdecyduje się wdrożyć cały program lub na początek wprowadzić modernizację w jednej tylko części triady, koszty ulegną znaczącej zmianie.

Tymczasem według Pentagonu owe 1,2 bln dol. to tylko 6 proc. ponad zaplanowane już wydatki na obronę narodową w perspektywie 30-letniej. Pentagon potrzebuje przy tym nowych ICBM i to najszybciej, ale według autorów raportu musi starannie zaplanować program ich rozwoju, bowiem koszty zaczną rosnąć o 5,5 proc. w stosunku do zaplanowanych w budżetach obronnych, licząc od 2017 roku, do maksimum na przełomie dekady 2020/2030 i potem spadną do 4,5 proc. na początku dekady 2040.

Przyczyną jest nagromadzenie kilku programów: w USAF niezbędny będzie nowy system command&control, którego opracowanie i wdrożenie napotyka wciąż na przeszkody, konieczny jest nowy bombowiec dalekiego zasięgu i pociski samosterujące cruise. Wszystkie te programy zakumulują koszty w tym samym czasie zderzając się z kosztami służby i pierwszej modernizacji F-35 i tankowców powietrznych KC-46A, co właśnie wywoła "efekt narastającej fali" kosztów w końcu dekady 2020.

MM

INTERIA.PL

Podziel się